
Policja interweniuje na trasie do Morskiego Oka. Aktywiści blokowali przejazd wozów konnych
Funkcjonariusze w Tatrzańskim Parku Narodowym usunęli w sobotę aktywistów blokujących przejazd wozów konnych. Na miejscu pojawili się również górale, którzy zorganizowali kontrmanifestację w obronie swojego zawodu.
Starcia na szlaku
Aktywiści z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ) oraz ruchu społecznego Dla Zwierząt zebrali się w sobotę rano na trasie do Morskiego Oka. Demonstranci pod hasłem „Nie jeżdżę fasiągiem – dla koni z Morskiego Oka” usiedli na asfalcie, aby wstrzymać ruch wozów konnych między Polaną Włosienicą a jeziorem. Około godziny 10:00 policjanci otoczyli grupę, wydali polecenie rozejścia się, ostrzegli o skierowaniu wniosków do sądu, a następnie siłą usunęli protestujących, udrażniając szlak. Po interwencji DIOZ poinformował w mediach społecznościowych o zatrzymaniu swojego prezesa w celu uniemożliwienia mu udziału w zgromadzeniu.
Tatrzańskie służby nie tylko nie dostrzegają gehenny koni padających na trasie do Morskiego Oka, ale również nie dostrzegają potrzeby zapewnienia obywatelom konstytucyjnego prawa do bezpiecznego protestu i potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa turystom poruszającym się po Tatrzański Park Narodowy
Góralska kontrmanifestacja
Mieszkańcy Podhala zebrali się na trasie, aby zaprotestować w obronie fiakrów. Woźnice wcześniej apelowali do służb o zapewnienie bezpieczeństwa, obawiając się, że demonstranci mogą spłoszyć pracujące konie. Starosta tatrzański odrzucił żądania grup prozwierzęcych dotyczące zamknięcia drogi, dzięki czemu wozy konne kursowały przez całą sobotę pod ochroną policji. Zwolennicy fiakrów podkreślali, że transport konny stanowi element tożsamości i tradycji Podhala, będąc jednocześnie źródłem utrzymania dla wielu lokalnych rodzin.
Propozycje aktywistów i śledztwo prokuratorskie
Podczas środowego spotkania w starostwie tatrzańskim przedstawiciele DIOZ zapowiedzieli uruchomienie własnego transportu na trasie do Morskiego Oka, aby wymusić przejście na pojazdy elektryczne. Organizacja wezwała również Tatrzański Park Narodowy (TPN) do wykupu około 300 koni pracujących na drodze i zapewnienia im dożywotniej opieki na górskich pastwiskach. DIOZ nie odpowiedział na pytania Polskiej Agencji Prasowej dotyczące podstaw faktycznych twierdzeń o znęcaniu się nad zwierzętami. Tymczasem Prokuratura Regionalna w Świdnicy prowadzi śledztwo w sprawie działalności DIOZ, koncentrując się na zarzutach bezprawnego przywłaszczania zwierząt oraz warunkach, w jakich przetrzymywane są odebrane zwierzęta.
Dane weterynaryjne i zmiany na trasie
Oficjalne wyniki corocznych badań weterynaryjnych i ortopedycznych wskazują, że większość koni pracujących na trasie jest w dobrej kondycji fizycznej. Podczas tegorocznych obowiązkowych przeglądów tylko dwa z 282 koni nie spełniły wymogów zdrowotnych, a wcześniejsze kontrole prokuratorskie i dokumentacja TPN nie potwierdziły przypadków padnięcia koni z wycieńczenia na górskiej drodze. Główny Lekarz Weterynarii potwierdził, że transport konny jest legalny, o ile przestrzegane są przepisy o ochronie zwierząt, co popierają naukowcy zajmujący się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni.
- DIOZ przedstawia w starostwie tatrzańskim plany uruchomienia transportu elektrycznego i wykupu 300 koni.
- Policja usuwa aktywistów blokujących wozy konne na drodze do Morskiego Oka.
- Wchodzi w życie program pilotażowy, skracający trasę wozów konnych o ponad połowę do Wodogrzmotów Mickiewicza.
Od 1 września pilotażowe porozumienie wynegocjowane między TPN, samorządowcami, fiakrami oraz Ministerstwem Klimatu i Środowiska skróci trasę przejazdu wozów z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Zmiana zmniejszy dystans o ponad połowę, podczas gdy pojazdy elektryczne będą kursować równolegle z pozostałymi wozami konnymi.


