W skrócie
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał 21 października 2026 roku Sebastiana M. na osiem lat więzienia, co stanowi najwyższy wymiar kary dostępny w ramach kwalifikacji prawnej czynu.
16 września 2023 roku BMW uderzyło w Kię w pobliżu Sierosławia. Kia uderzyła w bariery i spłonęła, co doprowadziło do śmierci dwojga dorosłych i ich pięcioletniego syna.
Biegli z zakresu rekonstrukcji ocenili prędkość BMW na 315–329 km/h, przy prędkości Kii na tempomacie wynoszącej około 140 km/h, oraz ustalili, że Kia nie zmieniała pasa ruchu.
Policja w Dubaju zatrzymała Sebastiana M. 4 października 2023 roku. Po zgodzie ZEA na ekstradycję, ogłoszonej przez Adama Bodnara w połowie maja 2025 roku, został on sprowadzony do Polski 26 maja 2025 roku.
- 16.09BMW uderza w Kię na A1 pod Sierosławiem; Kia płonie, ginie trzyosobowa rodzina
- 4.10Sebastian M. zatrzymany przez policję w Dubaju
- 26.05Sebastian M. sprowadzony do Polski po ekstradycji z ZEA
- 21.10Sąd okręgowy skazuje Sebastiana M. na osiem lat więzienia
Wyrok sądu
21 października 2026 roku Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na osiem lat więzienia za spowodowanie wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Zgodnie z kwalifikacją prawną zawartą w akcie oskarżenia, osiem lat było najwyższą możliwą karą, dlatego dożywocie nie wchodziło w grę. Do wypadku doszło wieczorem 16 września 2023 roku w pobliżu miejscowości Sierosław, na jezdni w kierunku Katowic. BMW prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w tył samochodu marki Kia, który następnie uderzył w bariery energochłonne i stanął w płomieniach. W aucie zginęło dwoje dorosłych oraz ich pięcioletni syn, natomiast dwaj pasażerowie BMW przeżyli.
Stanowiska prokuratury i obrony
Prokuratorzy wnieśli o wymierzenie kary ośmiu lat więzienia, możliwość ubiegania się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu trzech czwartych kary (sześciu lat) oraz 15-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Do wniosku dołączono roszczenia odszkodowawcze rodzin ofiar. Sebastian M. oraz jego obrończyni, Katarzyna Hebda, wnieśli o uniewinnienie. Mężczyzna konsekwentnie nie przyznaje się do spowodowania wypadku, podważał ustalenia biegłych dotyczące prędkości i miejsca zdarzenia oraz twierdzi, że nie ufa bezstronności prokuratury.
Ucieczka i ekstradycja
Po wypadku Sebastian M. opuścił Polskę, podróżując przez Niemcy i Turcję do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Według serwisu naTemat, początkowo przesłuchano go jedynie w charakterze świadka, a w policyjnych notatkach kierowcę BMW wskazano jako prawdopodobnego sprawcę dopiero kilka godzin później. Prokuratura wystawiła list gończy, sąd nakazał aresztowanie, a Interpol wydał czerwoną notę. Policja w Dubaju zatrzymała go 4 października 2023 roku przy wsparciu polskich funkcjonariuszy. Proces ekstradycyjny trwał miesiące: sąd w Dubaju uznał go za dopuszczalny w styczniu 2024 roku, jednak mężczyzna złożył apelację. W połowie maja 2025 roku ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar ogłosił, że ZEA zgodziły się na przekazanie podejrzanego. Został on sprowadzony do Polski 26 maja 2025 roku i od tego czasu przebywa w areszcie.
Proces i opinie biegłych
Proces trwał około roku i opierał się na blisko 30 tomach akt sprawy. Sędzia Renata Folkman przesłuchała dziesiątki osób, w tym świadków wypadku, policjantów i strażaków z miejsca zdarzenia, pasażerów BMW, właścicieli firmy tuningującej samochód oraz byłego pracownika Sebastiana M. Biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków zeznali w sądzie, że BMW poruszało się z prędkością od 315 do 329 km/h przed uderzeniem, podczas gdy Kia jechała na tempomacie z prędkością około 140 km/h. Ustalili również, że kierowca Kii nie zmieniał pasa ruchu i pozostał na środkowym pasie, co przeczy wersji obrony, jakoby Kia zajechała drogę BMW.
- BMW, dolna granica szacunków
- 315 km/h
- BMW, górna granica szacunków
- 329 km/h
- Kia, tempomat (ok.)
- 140 km/h
Dane z tekstu artykułu
Obrona argumentowała, że nie wszystkie ślady na drodze zostały wzięte pod uwagę, a dowody potraktowano wybiórczo. Sebastian M. kwestionował szacunki prędkości oraz miejsce wypadku.
Mowy końcowe
Na początku października w sądzie wygłoszono mowy końcowe. Prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach argumentował, że maksymalny wymiar kary nie odpowiada wadze czynu.
„Istnieje tylko najwyższa kara, na jaką pozwala prawo. To osiem lat więzienia.”
Łukasz Kowalski, pełnomocnik rodziny ofiar, stwierdził, że wnioskowałby o wyższy wymiar kary, gdyby prawo na to pozwalało.
„Gdyby możliwy był wyrok 20 lat, prosiłbym o 20. Gdyby było to 30 lat, prosiłbym o 30.”
Sąd ogłosił wyrok 21 października 2026 roku, zamykając sprawę, która toczyła się ponad trzy lata od momentu wypadku.