
Steve Clarke rezygnuje z funkcji selekcjonera Szkocji po odpadnięciu z grupy na MŚ 2026
Steve Clarke złożył rezygnację z funkcji selekcjonera reprezentacji Szkocji po odpadnięciu drużyny z fazy grupowej Mistrzostw Świata 2026, kończąc siedmioletnią kadencję, która przywróciła kraj do wielkich turniejów.
Odejście Clarke'a
Steve Clarke zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji Szkocji po potwierdzeniu odpadnięcia drużyny z fazy grupowej mundialu. Szkocki Związek Piłki Nożnej opublikował oświadczenie wkrótce po zwycięstwie Chorwacji 2:1 nad Ghaną w grupie L, które matematycznie przekreśliło szanse Szkocji na awans jako jednej z ośmiu najlepszych drużyn z trzecich miejsc. Clarke tuż przed turniejem podpisał nowy czteroletni kontrakt, który – jak powszechnie oczekiwano – miał obowiązywać do Euro 2028, współorganizowanego przez Szkocję, oraz do mistrzostw świata w 2030 roku. Zamiast tego jego siedmioletnie rządy dobiegły końca.
Najbardziej emocjonalną częścią tego pożegnania są moi zawodnicy, bez których nie mielibyśmy żadnych wspomnień zgromadzonych od 2019 roku do dziś. Zasługują na wszystkie pochwały i uwielbienie, jakie otrzymują, i był to prawdziwy zaszczyt być ich menedżerem.
Kampania w grupie C
Szkocja wróciła na mundial po raz pierwszy od 28 lat i rozpoczęła od zwycięstwa 1:0 nad Haiti w Bostonie, co zapewniło narodowi pierwsze zwycięstwo w mistrzostwach świata od 36 lat. To był punkt kulminacyjny. Potem nastąpiła porażka 1:0 z Marokiem, a następnie przegrana 3:0 z Brazylią w Miami, w której Szkoci stracili bramkę po sześciu minutach po golu Viníciusa Júniora i nigdy się nie podnieśli. Clarke był po tym nietypowo krytyczny, mówiąc, że jego drużyna musi być lepsza, aby rywalizować na tym poziomie. Szkocja zajęła trzecie miejsce w grupie C z trzema punktami i bilansem bramkowym minus trzy. Oczekiwanie na występ w fazie pucharowej trwa już 72 lata i obejmuje dziewięć mundiali i cztery mistrzostwa Europy.
Rekord kwalifikacji bez postępów
Kadencja Clarke'a charakteryzowała się zakończeniem 21-letniej nieobecności w wielkich finałach. Zaczynając z czwartego koszyka w 2019 roku, poprowadził Szkocję na Euro 2020, Euro 2024 i mundial 2026, wygrywając w tym ostatnim swoją grupę eliminacyjną. Jednak bilans turniejowy pozostał skromny: jedno zwycięstwo, cztery gole i pięć punktów zdobytych w dziewięciu meczach w trzech imprezach. W Stanach Zjednoczonych Szkocja przez ponad 200 minut nie oddała celnego strzału po zwycięskim golu Johna McGinna z Haiti, co było statystyką podkreślającą niemożność zamiany posiadania piłki na zagrożenie.
Choć wszyscy jesteśmy rozczarowani odpadnięciem z mundialu w fazie grupowej, nie możemy stracić z oczu niezaprzeczalnego postępu, jaki dokonał się za siedmioletniej kadencji Steve'a. Od startu z czwartego koszyka w 2019 roku po wygranie grupy eliminacyjnej do mistrzostw świata, spełnił w pełni swoje zadanie, jakim było przywrócenie Szkocji do wielkich turniejów.
Znajomy ból narodu
Szkocja stała się synonimem wczesnych odpadnięć z turniejów, a edycja 2026 utrwaliła tę tożsamość. Jedynym pechowym elementem było losowanie: grupa z dwoma zespołami z pierwszej dziesiątki światowego rankingu sprawiła, że awans był trudnym zadaniem. Jednak sposób porażek i brak tożsamości ofensywnej sprawiły, że eliminacja nie wydawała się niesprawiedliwa. Doświadczenie złagodziła ogromna grupa kibiców podróżujących do Bostonu i Miami. Tysiące fanów w kiltach i tartanie wypełniło Fenway Park i zamieniło miasto w festiwal szkockiej kultury. Poza boiskiem Szkoci zdobyli uznanie; na nim ponownie musieli zmierzyć się z przepaścią między kwalifikacją a realną konkurencyjnością.


