
Rutkowski: Kołodziejczak złożył zawiadomienie do ABW w sprawie szantażu
Michał Kołodziejczak nie pojawił się na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie (12 października), podczas której detektyw Krzysztof Rutkowski poinformował, że były wiceminister rolnictwa zgłosił przypadek szantażu. Zarzuty dotyczące stosowania przemocy i nakłaniania do zażywania narkotyków, którym Kołodziejczak zaprzecza, zostały opublikowane przez Kanał Zero w piątek, 9 października.
Zarzuty
W piątek, 9 października, Kanał Zero opublikował materiał, w którym dwie byłe współpracowniczki Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa i lidera Agrounii, oskarżyły go o agresję, przemoc oraz nakłanianie do zażywania narkotyków. Zarzuty obejmowały przemoc fizyczną, agresję słowną oraz groźby. Kołodziejczak zaprzeczył tym twierdzeniom, nazywając je oszczerstwami. Klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej zawiesił go w prawach członka, a Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie sprawdzające.
Zawiadomienie do ABW
W niedzielę, 11 października, Kołodziejczak pojawił się wraz z detektywem Krzysztofem Rutkowskim przed łódzką delegaturą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), gdzie złożył zawiadomienie. Rutkowski przekazał na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie (12 października), że Kołodziejczak skontaktował się z jego biurem 4 września, informując o szantażu i wywieraniu presji przez dwie kobiety, które były jego wolontariuszkami przed wyborami parlamentarnymi. Według Rutkowskiego problemy zaczęły się, gdy Kołodziejczak został wiceministrem, ponieważ kobiety oczekiwały stanowisk i korzyści majątkowych, których on nie mógł zapewnić. Jak dodał Rutkowski, osobne zawiadomienie dotyczące patostreamingu złożono w komendzie powiatowej policji w Jaworze.
- Kanał Zero publikuje zarzuty dwóch byłych współpracowniczek
- Kołodziejczak składa zawiadomienie w łódzkiej delegaturze ABW
- Rutkowski wypowiada się na konferencji w Sejmie pod nieobecność Kołodziejczaka
Narkotyki i relacja kobiet
Rutkowski odniósł się do nagrań rozmów byłego wiceministra z kobietami, które Kołodziejczak zarejestrował, jak twierdzi detektyw, w czasie gdy był szantażowany i czuł się zastraszany. Przyznał, że sposób wypowiadania się polityka na nagraniach może budzić pytania o jego stan. Rutkowski stwierdził, że na podstawie posiadanych informacji Kołodziejczak nikomu nie podawał narkotyków ani innych środków odurzających, a on sam nie uczestniczył w spotkaniach opisywanych przez byłe współpracowniczki.
Mógł być pod wpływem alkoholu. Nie sądzę jednak, aby był pod wpływem narkotyków.
Rutkowski poinformował, że Kołodziejczak zadeklarował gotowość do poddania się badaniu włosów na obecność narkotyków w ramach współpracy z policją, ABW i prokuraturą. Badanie to pozwala wykryć substancje zażyte nawet kilka miesięcy wcześniej. Rutkowski uznał za dziwne, że żadna z kobiet nie złożyła zawiadomienia na policję przez lata, w których miało dochodzić do tych sytuacji. Zakończył apelem do każdego dilera narkotykowego, który zaopatrywał Kołodziejczaka, o zgłoszenie się, obiecując anonimowość.
Nieobecność i rola prokuratury
Kołodziejczak nie wziął udziału w poniedziałkowej konferencji. Rutkowski wyjaśnił, że ze względu na postępowanie wszczęte po złożeniu zawiadomienia, Kołodziejczak nie może udzielać mediom informacji na temat zarzutów.
Michał Kołodziejczak nie będzie dzisiaj udzielał informacji ze względu na trwające postępowanie.
Rutkowski podkreślił, kto wysunął zarzuty i kto będzie je badał.
Zarzuty zostały postawione przez media, a nie przez prokuraturę, nie przez policję.
Według informacji, które Rutkowski miał otrzymać w poniedziałek, prokuratura ma zająć się sprawą i ją wyjaśnić. Jak podał Express Ilustrowany, Kołodziejczak zamierza walczyć o swoje dobre imię.

