Górnik Zabrze remisuje 1:1 z Fenerbahçe, ale odpada z eliminacji Ligi Mistrzów po porażce 1:2 w dwumeczu
Gol wyrównujący Michala Sačka w doliczonym czasie pierwszej połowy nie wystarczył do odrobienia strat z pierwszego spotkania. Fenerbahçe wygrywa w dwumeczu 2:1 i awansuje do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
Górnik Zabrze postawił trudne warunki Fenerbahçe na wypełnionej po brzegi Arenie Zabrze, jednak nie zdołał zdobyć drugiej bramki potrzebnej do doprowadzenia do dogrywki. Środowy remis 1:1 oznacza dla zabrzan zakończenie rywalizacji w eliminacjach Ligi Mistrzów.
Przebieg rywalizacji
Drużyna z Turcji przyjechała do Zabrza, broniąc zaliczki 1:0 z pierwszego meczu w Stambule. Przewaga gości wzrosła w 12. minucie, gdy sędzia Lawrence Visser po analizie VAR wskazał na rzut karny za faul Lukasa Sadilka na Milanie Škriniarze. Anderson Talisca pewnie wykorzystał jedenastkę, myląc bramkarza, podobnie jak w pierwszym starciu. Chwilę po zdobyciu gola mecz został przerwany na kilka minut z powodu gęstego dymu z rac odpalonych przez kibiców Torcidy.
Jesteśmy smutni, ale muszę powiedzieć, że od pierwszej minuty byłem dumny, bo zawodnicy rozegrali bardzo dobry mecz. Szkoda tego karnego, bo przy wyniku 0:0 gralibyśmy inaczej. Potem wróciliśmy do gry, wywarliśmy presję na rywalu, a oni mieli problemy w obronie. Zasłużenie zdobyliśmy wyrównującą bramkę.
Wyrównanie i napór w drugiej połowie
Górnik rozkręcał się w trakcie spotkania, a w 29. minucie groźny strzał z rzutu wolnego Erika Janžy obronił bramkarz. W dziesiątej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy zamieszanie w polu karnym Fenerbahçe wykorzystał Michal Saček, strzelając płasko obok Mert Günoka. Wynik 1:1 zmniejszył stratę w dwumeczu do 2:1. Trener Gašparík żałował później, że połowa nie trwała "przynajmniej pięć minut dłużej".
- Talisca wykorzystuje rzut karny po analizie VAR za faul Sadilka na Škriniarze
- Mecz przerwany na kilka minut z powodu gęstego dymu z rac na trybunach
- Strzał z rzutu wolnego Janžy obroniony przez bramkarza Günoka
- Saček wyrównuje z bliskiej odległości po zamieszaniu po rzucie rożnym
- Wynik 1:1; Górnik przegrywa w dwumeczu 2:1
- Gašparík wprowadza Chłania i Lisetha; Chłań chwilę później zmusza Günoka do interwencji
- Talisca i Aktürkoğlu marnują okazje na podwyższenie prowadzenia; mecz kończy się remisem 1:1, Fenerbahçe awansuje po wygranej 2:1 w dwumeczu
Po przerwie José Mourinho wprowadził Masona Greenwooda (pozyskanego kilka dni wcześniej za 39 mln euro), ale to zmiennicy Gašparíka byli groźniejsi. Maksym Chłań sprawdził czujność Günoka potężnym strzałem tuż po wejściu na boisko w okolicach 60. minuty. Fenerbahçe profesjonalnie kontrolowało końcówkę, przetrwało dwie kolejne groźne sytuacje Taliski i Kerema Aktürkoğlu, utrzymując remis 1:1.
Reakcje i kontekst
Gašparík powiedział w rozmowie z Polsat Sport, że "czuł od pierwszej minuty, iż możemy grać z nimi na równym poziomie" i wskazał na momenty, w których goście byli "chaotyczni, zwłaszcza w obronie". Na konferencji prasowej ujawnił krótką rozmowę z Lukasem Podolskim, który podkreślił, że "w futbolu decydują detale" i drużynie wciąż czegoś brakuje na tym poziomie.
Nie można mieć pretensji do Górnika. Fenerbahçe to po prostu zbyt wysoki próg i wszyscy o tym wiedzieliśmy, ale wciąż oglądaliśmy 180 minut wielkiej determinacji ze strony wicemistrzów Polski. Nie ma się czego wstydzić.
Polscy eksperci podzielali to zdanie. Piotr Dumanowski z Eleven Sports nazwał dwumecz "tragikomedią", wskazując na źle ustawiony mur w Stambule i "głupi faul" przy rzucie karnym w Zabrzu jako błędy na własne życzenie. Mateusz Ligęza z Radia Zet chwalił Górnika za to, że "zrobili wszystko, by zapracować na tego gola – wyszarpali go, wyrwali". Oficjalne konto klubu nazwało występ pokazem "górniczego charakteru, ambicji i zespołu, który już dał powody do dumy".
Co dalej
Górnik Zabrze spada teraz do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy. Ich rywalem będzie zwycięzca pary FC Twente – Ferencváros (węgierski zespół wygrał pierwszy mecz na wyjeździe 2:1). Mecze Ligi Europy zaplanowano na początek sierpnia. Środowa frekwencja 28 499 widzów na Arenie Zabrze była, jak przyznał Gašparík, największą i najgłośniejszą, jakiej doświadczył w klubie od ponad roku.


