- 17.10Ogólnokrajowe protesty, grabieże i podpalenia; zgłoszono co najmniej 1800 aresztowań
- 18.10Użycie gazu łzawiącego i armatki wodnej na Place de la République
- 18.10Zaplanowane wystąpienie Macrona do narodu
Jak narastały protesty
Mobilizacja rozpoczęła się we wrześniu od protestów uczniów przeciwko warunkom w szkołach, w tym brakom kadrowym, przepełnionym klasom i złemu stanowi budynków. Ruch rozszerzył się na kwestie kosztów życia, cen paliw, płac, emerytur i usług publicznych. Rząd spodziewał się wygaszenia protestów uczniowskich, jednak do demonstracji dołączyły inne grupy społeczne. Według ustaleń "Le Monde", data protestu została po raz pierwszy zaproponowana 7 września w nagraniu młodego twórcy internetowego o pseudonimie "V2", który potępił rosnące ceny paliw i zasugerował sobotę, kiedy szkoły są zamknięte. Film zyskał setki tysięcy polubień, a wygenerowane przez AI plakaty przedstawiały dzień jako zorganizowany przez "żółte kamizelki", choć organizacje tego ruchu tego nie potwierdziły.
Sobotnie protesty i przemoc
W sobotę 17 października francuskie władze odnotowały około 550 000 demonstrantów w całym kraju, podczas gdy organizatorzy podawali liczbę 800 000.
- Francuskie władze
- 550000 osoby
- Organizatorzy
- 800000 osoby
Dane z tekstu artykułu
Według władz grupy z zakrytymi twarzami podpalały i atakowały budynki publiczne, w tym ratusze, w kilku miastach. Nuñez przekazał, że w Paryżu, Marsylii, Lyonie i Bordeaux splądrowano setki firm. W Limoges pożar XIX-wiecznego ratusza doprowadził do zawalenia się dachu i niemal całkowitego zniszczenia budynku. Setki policjantów i ratowników zostało rannych. Wcześniejsze raporty mówiły o co najmniej 1800 aresztowaniach, a w niedzielę Nuñez podał liczbę ponad 2000, podczas gdy śledztwa trwają; ponad 850 zatrzymań miało miejsce w samym Paryżu. Jedna osoba zmarła; paryska policja przypisała zgon zatrzymaniu akcji serca, a prokuratura wszczęła dochodzenie.
Nuñez napisał na platformie X, że prawo do demonstracji jest fundamentalne, ale celowo organizowana przemoc nim nie jest.
„Prawo do demonstracji jest prawem podstawowym. Celowa i zorganizowana prowokacja niepokojów poprzez przemoc nim nie jest.”
Rząd i opozycja przerzucają się winą
Premier Sébastien Lecornu obarczył winą partię La France insoumise, której przewodzi Jean-Luc Mélenchon, twierdząc, że jej członkowie sprowokowali zajścia. Dodał, że pierwsi uczestnicy zamieszek zaatakowali siły bezpieczeństwa i budynki rządowe jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnych demonstracji i wywodzili się ze skrajnej lewicy. Politycy opozycji i kandydaci na prezydenta skrytykowali rząd, który sam mierzy się z zarzutami o brutalność policji. Lecornu stwierdził, że Francja osiągnęła punkt bez powrotu.
„Za tym wszystkim wyraźnie toczy się walka polityczna.”
Marine Le Pen, liderka Zjednoczenia Narodowego, opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, w którym oskarżyła Macrona o utratę kontroli nad sytuacją. Opisała głęboki kryzys zaufania do władz, który zagraża instytucjom demokratycznym, oraz rząd, który utracił legitymację.
„Kraj znajduje się w ślepym zaułku, jeśli nie jest zakładnikiem między przemocą a niezdolnością władzy do reakcji.”
Niedziela i co dalej
W niedzielę 18 października setki demonstrantów ponownie zebrały się na Place de la République w Paryżu, gdzie policja użyła gazu łzawiącego i armatki wodnej, aby ich rozproszyć. Protestujący budowali barykady w Marsylii, gdzie na ulice skierowano znaczne siły policyjne. Macron miał odbyć spotkanie kryzysowe z wysokimi rangą urzędnikami przed telewizyjnym wystąpieniem o godz. 20:00 czasu lokalnego. CGT i inne związki zawodowe wezwały do kolejnego dnia masowych demonstracji 5 listopada. Szkoły rozpoczynają dwutygodniową przerwę, a rząd ma nadzieję, że ruch uczniowski straci impet podczas wakacji.