Rząd · Paryż

Francuscy deputowani poparli podatek od gigabajta danych, przepisy jeszcze nie weszły w życie

Poprawka budżetowa, przyjęta w piątek 30 października stosunkiem głosów 11 do 10 przy 14 wstrzymujących się, zakłada obciążenie dostawców treści kwotą 0,055 euro za każdy gigabajt danych. Opłata ma być ograniczona do 15% przychodów we Francji lub 2% przychodów globalnych. Przepisy nie są jeszcze prawem.

Tekst AI na podstawie relacji Ziare.com, El Confidencial, naTemat.pl i innych wydawców. Opublikowany . Jak powstaje

Dla członkówPierwsze 30 sekund dla wszystkich. Głos syntetyczny (AI).

W skrócie

Paryż · Francja

Głosowanie

W piątek 30 października deputowani do francuskiego Zgromadzenia Narodowego poparli poprawkę do budżetu na 2027 rok, która zakłada obciążenie dostawców treści opłatą za każdy gigabajt danych przesyłanych użytkownikom we Francji. Poprawkę zgłosili deputowani socjalistyczni, a przeszła ona stosunkiem 11 głosów do 10, przy 14 wstrzymujących się. Autorzy ustalili stawkę na 0,055 euro za gigabajt i szacują, że może to przynieść państwu 10 mld euro rocznie. El Confidencial określiło to rozwiązanie jako pierwszy przypadek, w którym parlament narodowy zdecydował się opodatkować wolumen ruchu, a nie przychody, które ten ruch generuje. Frekwencja była niska: naTemat podało, że na sali obecnych było 35 z 577 deputowanych, a El Confidencial opisało sesję jako niemal pustą.

Głosowanie nad poprawką dotyczącą podatku od gigabajta danych, 30 października 2026 r.głosy
Za
11 głosy
Przeciw
10 głosy
Wstrzymujący się
14 głosy

Dane z tekstu artykułu

Kto zapłaci

Zgodnie z treścią poprawki, opłata obciąży firmy dostarczające treści online, a nie osoby, które je oglądają lub pobierają. Dostawcy internetu mieliby mierzyć ilość ruchu wysyłanego przez każdą firmę do francuskich subskrybentów i raportować te sumy organom podatkowym co kwartał. Dane dostarczane przez sieci CDN, które przechowują kopie treści blisko użytkowników, byłyby liczone w momencie opuszczania tych sieci. Autorzy powołują się na szacunki Arcep, według których do francuskich subskrybentów trafia rocznie około 200 mld gigabajtów danych, i twierdzą, że Google, Meta, Amazon, Netflix oraz Akamai odpowiadają za około połowę tego wolumenu. Całkowita opłata byłaby ograniczona do 15% przychodów firmy we Francji lub 2% jej przychodów światowych. naTemat poinformowało, że opłata obejmowałaby również aktualizacje aplikacji i gry, a nie tylko streaming wideo.

Rząd i krytycy

Rząd oraz komisja finansów sprzeciwiły się poprawce. Minister ds. rachunków publicznych David Amiel stwierdził, że około połowa z szacowanych 10 mld euro, czyli mniej więcej 5 mld euro, pochodziłaby od mniejszych dostawców treści, w tym firm francuskich. Dodał, że pobieranie opłaty wymagałoby zainstalowania czujników w sieciach lub pomiarów na urządzeniach użytkowników. Philippe Juvin, sprawozdawca generalny komisji finansów, ostrzegł, że duże platformy mogą przerzucić koszty na reklamodawców. Laurent Lhardit, socjalistyczny deputowany, który był autorem poprawki, zakwestionował te szacunki i wskazał na limit przychodów jako zabezpieczenie przed nadmiernym obciążeniem. VideoLAN, francuska organizacja non-profit stojąca za odtwarzaczem VLC, przekazała, że opłata kosztowałaby ją ponad 1 mln euro rocznie, zauważając, że VLC odnotowało 6 mld pobrań.

Co dalej

Rozwiązanie przeszło dopiero pierwszy etap. Musi jeszcze przetrwać pozostałą część procesu budżetowego, w tym głosowanie w Senacie, zanim stanie się prawem. Do tego czasu opłata pozostaje propozycją poddaną debacie, a nie obowiązującą zasadą. Poprawka jest częścią debaty nad finansami publicznymi na 2027 rok, więc jej losy rozstrzygną się wraz z resztą budżetu, a sprzeciw rządu sprawia, że wynik pozostaje niepewny.

Zapytaj o ten tekst

Źródła i kontekst

Miejsca
Paryż, Francja

Pollar jest bezpłatny i bez reklam w tekście. Utrzymują go członkowie.

Wesprzyj Pollar