
Cobolli eliminuje de Minaura w trzech setach i awansuje do ćwierćfinału Wimbledonu, bajka Fery'ego trwa
Flavio Cobolli pokonał Alexa de Minaura 7-5, 7-6(4), 6-3 w upalny 8. dzień Wimbledonu, a brytyjski dzika karta Arthur Fery po pięciu setach okazał się lepszy od Grigora Dimitrowa.
Pewne zwycięstwo Cobolliego
Flavio Cobolli rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze na trawie, eliminując w trzech setach rozstawionego z numerem piątym Alexa de Minaura na Korcie Centralnym. Dziewiąty rozstawiony Włoch przełamał przy stanie 5-5 w pierwszym secie, a w drugim obronił stratę 5-2, po czym wygrał tie-breaka 7-4. De Minaur dwukrotnie prowadził z przełamaniem w trzecim secie, ale nie utrzymał przewagi, a dwa podwójne błędy serwisowe przy 3-4 dały Coboliemu decydujące przełamanie. Mecz był dwukrotnie przerywany, gdy widzowie potrzebowali pomocy medycznej w 30-stopniowym upale.
Myślę, że zagrałem jeden z najlepszych meczów, zwłaszcza na tej nawierzchni, na której zawsze jest trudno grać. Dziś znalazłem sposób, by utrzymać wysoki poziom przez cały mecz.
Rozczarowanie de Minaura
Australijczyk, obecnie szósty na świecie, był zdruzgotany po kolejnej nieudanej próbie awansu do ćwierćfinału Wielkiego Szlema. De Minaur, który od 2024 roku docierał do najlepszej ósemki we wszystkich czterech turniejach wielkoszlemowych, ale nigdy nie poszedł dalej, przyznał, że wyszedł na kort, by nie przegrać, a nie by wygrać. Opisał porażkę jako „rozrywającą wnętrzności” i przyznał, że wątpi, czy zdoła przełamać tę barierę.
To rozrywa mnie od środka. Taka jest rzeczywistość. Wkładam w swój fach mnóstwo godzin i lat, by przeżywać takie chwile. Nie stanąć na wysokości zadania – to naprawdę rozrywa wnętrzności.
Pośpiech z zakwaterowaniem
Po zwycięstwie Cobolliego pojawił się znajomy problem pozakortowy: jego wynajem wygasł i nie miał gdzie się zatrzymać. 24-latek zażartował w wywiadzie na korcie, że potrzebuje domu, a później ujawnił, że jego dziadek znalazł rozwiązanie. Włoska rodzina z Wimbledonu zaoferowała mu swój dom na resztę tygodnia.
Mój dziadek pomógł nam znaleźć rozwiązanie na dziś wieczór. Włoska rodzina udostępniła nam cały dom tutaj w Wimbledonie, więc to naprawdę fajne.
Bajka Fery'ego trwa
Brytyjski dzika karta Arthur Fery, zajmujący 146. miejsce w rankingu, awansował do swojego pierwszego ćwierćfinału Wielkiego Szlema po zwycięstwie 7-5, 3-6, 4-6, 6-4, 7-6(10-7) nad Grigorem Dimitrowem. Fery obronił piłkę na przełamanie przy stanie 4-3 w czwartym secie i wygrał trzy kolejne gemy, doprowadzając do decydującej partii. W tie-breaku piątego seta zdobył jedyne miniprzełamanie przy 8-6, a następnie wykorzystał pierwszą piłkę meczową po blisko czterech godzinach. Roger Federer obserwował z loży królewskiej.
Fritz i Paolini awansują
Taylor Fritz, rozstawiony z numerem siódmym, potrzebował zaledwie 99 minut, by pokonać Alexandra Bublika 7-6(1), 6-4, 6-4 i po raz czwarty w ciągu pięciu lat awansować do ćwierćfinału Wimbledonu. W turnieju kobiet Jasmine Paolini zakończyła passę Alexandry Eali, wygrywając 6-4, 4-6, 6-3. Rozstawiona z numerem 13. Włoszka, którą w tym sezonie trapiła kontuzja stopy, powiedziała, że na kortach All England Club na nowo odkrywa radość z gry w tenisa.

