W skrócie
Nikki Floris i Bradley Benavides usłyszeli po jednym zarzucie składania fałszywych zeznań przed Komisją Sądownictwa Izby Reprezentantów trzy lata wcześniej, zgodnie z 27-stronicowym wnioskiem karnym.
Prawnicy Floris stwierdzili, że służyła ona krajowi przez blisko 20 lat i nazwali zarzuty bezpodstawnymi, wskazując na ich ogłoszenie tuż przed wyborami uzupełniającymi 3 listopada.
Grupa zadaniowa ds. wpływów zagranicznych została utworzona po ingerencji Rosji w wybory w 2016 r. i rozwiązana po objęciu urzędu przez Trumpa w styczniu 2025 r.
- październik 2020Laptop Huntera Bidena staje się publicznie znany na kilka tygodni przed wyborami prezydenckimi
- styczeń 2025Grupa zadaniowa ds. wpływów zagranicznych zostaje rozwiązana po objęciu urzędu przez Trumpa
- 23.10Nikki Floris i Bradley Benavides usłyszeli zarzuty składania fałszywych zeznań przed Kongresem
- 3.11Wybory uzupełniające, 10 dni po wniesieniu zarzutów
Treść zarzutów
Dwoje byłych urzędników Federalnego Biura Śledczego, Nikki Floris i Bradley Benavides, usłyszało w piątek, 23 października 2026 r., zarzuty składania fałszywych zeznań przed Kongresem. Prokuratorzy twierdzą, że w zeznaniach złożonych trzy lata wcześniej para ta fałszywie umniejszała swoje zaangażowanie w dochodzenia dotyczące Huntera Bidena, syna byłego prezydenta Joe Bidena. Każde z nich odpowiada za jeden czyn, a zarzuty zawarto w 27-stronicowym wniosku karnym złożonym w federalnym sądzie okręgowym w Waszyngtonie. Wniosek wskazuje, że zeznania złożone przed Komisją Sądownictwa Izby Reprezentantów były sprzeczne z wiadomościami wysyłanymi w tym samym okresie. Oboje stawili się w piątek w sądzie federalnym w Waszyngtonie przed sędzią pokoju Zią Faruquim, a zarzuty ogłosił dyrektor FBI Kash Patel.
Grupa zadaniowa w centrum uwagi
Floris i Benavides służyli w grupie zadaniowej FBI ds. wpływów zagranicznych (Foreign Influence Task Force), jednostce utworzonej po ingerencji Rosji w wybory w 2016 r. Jednostka pomagała agencjom wywiadowczym monitorować tajne zagraniczne próby manipulowania amerykańską polityką, m.in. poprzez ostrzeganie polityków i firm z branży mediów społecznościowych o zakulisowych działaniach. Floris i Benavides nadzorowali jednostkę w momencie odnalezienia laptopa Huntera Bidena i zapewniali Kongres, że grupa nie brała udziału w dochodzeniu dotyczącym tego urządzenia. Członkowie grupy przekazywali ostrzeżenia wywiadowcze o tajnej rosyjskiej operacji dezinformacyjnej, mającej na celu wsparcie reelekcji Donalda Trumpa poprzez nagłaśnianie informacji o interesach Joe Bidena na Ukrainie. Republikanie pod rządami Joe Bidena ostro atakowali jednostkę, nazywając ją stronniczą politycznie i twierdząc, że służyła do ukrywania informacji o laptopie. Grupę rozwiązano po objęciu urzędu przez Trumpa w styczniu 2025 r.
Odpowiedź obrony
Prawnicy Floris podkreślili, że służyła ona krajowi jako oddana oficer wywiadu FBI przez blisko 20 lat i oskarżyli Departament Sprawiedliwości o budowanie sprawy na plotkach. Obrońcy wskazali, że rząd stawia zarzuty teraz, po latach, tuż przed wyborami, i określili je jako bezpodstawne. Argumentowali również, że rozumowanie rządu jest próbą forsowania fałszywej narracji dla celów politycznych. Prawnicy urzędników twierdzili, że zarzuty mają na celu ożywienie skandalu przed wyborami uzupełniającymi 3 listopada, w których Republikanie mierzą się z trudną walką z Demokratami o utrzymanie kontroli nad Kongresem. Sprawę wniesiono 10 dni przed tymi wyborami, co wpisuje się w serię politycznie nacechowanych działań śledczych podejmowanych przez Departament Sprawiedliwości w trakcie kampanii. Kash Patel, który przed objęciem stanowiska dyrektora krytykował biuro, dokonuje również przeglądu głośnych spraw z niedawnej przeszłości FBI, które budziły emocje konserwatywnego elektoratu Trumpa.
Tło sprawy laptopa
Istnienie laptopa ujawniono w październiku 2020 r., na kilka tygodni przed wyborami prezydenckimi, w których zmierzyli się Biden i Trump. Urządzenie zostało zostawione w serwisie komputerowym w Wilmington w stanie Delaware i najwyraźniej porzucone przez Huntera Bidena, co wzbudziło podejrzenia co do jego pochodzenia. „New York Post” opublikował zawartość dysku twardego uzyskanego od sojusznika Trumpa, Rudy'ego Giulianiego. Kilku byłych urzędników wywiadu ostrzegało, że laptop nosił znamiona rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej.
Co dalej
Zgodnie z procedurą opisaną w artykułach, wnioski są zatwierdzane przez federalnego sędziego pokoju, ale nie są przedstawiane ławie przysięgłych do głosowania. Dwoje byłych urzędników usłyszało zarzuty, a sprawa znajduje się na wczesnym etapie w sądzie federalnym w Waszyngtonie. Wybory uzupełniające 3 listopada odbędą się kilka dni po pierwszych rozprawach.