
Szczątki ukraińskiego drona spadły na plażę w pobliżu „pałacu Putina”, siedem osób nie żyje
Szczątki ukraińskiego drona zestrzelonego nad Gelendżykiem spadły 3 sierpnia na zatłoczoną plażę, zabijając co najmniej siedem osób i raniąc około 40. Do zdarzenia doszło zaledwie 25 km od luksusowej posiadłości, którą opozycja nazywa sekretnym pałacem Władimira Putina.
Atak
Co najmniej siedem osób, w tym troje dzieci, zginęło, a około 40 zostało rannych, gdy szczątki ukraińskiego drona spadły 3 sierpnia 2026 r. na plażę w Archipo-Osipowce, kurorcie nad Morzem Czarnym w Kraju Krasnodarskim. Gubernator Kraju Krasnodarskiego, Wieniamin Kondratiew, początkowo informował o sześciu ofiarach, później bilans wzrósł do siedmiu. Rosyjskie władze podały, że fragmenty pochodziły z drona przechwyconego przez jednostki obrony powietrznej. Ukraińskie kanały na Telegramie twierdziły, że upadek był wynikiem działań walki elektronicznej, a nie celowego uderzenia, podczas gdy świadek w lokalnej grupie internetowej opisał, jak dron wykonał dwa przeloty przed uderzeniem.
Pałac w odległości 25 km
Około 25 kilometrów na południowy wschód, na przylądku Idokopas, znajduje się rozległy kompleks o powierzchni ponad 17 000 metrów kwadratowych, który rosyjska opozycja od dawna nazywa „pałacem Putina”. Posiadłość, której wartość szacuje się na około miliard euro, obejmuje luksusowe rezydencje, lądowisko dla helikopterów i winnice. Obiekt znalazł się w centrum uwagi świata w styczniu 2021 r., gdy Fundacja Walki z Korupcją założona przez nieżyjącego już Aleksieja Nawalnego opublikowała film dokumentalny pod tytułem „Pałac dla Putina. Historia największej łapówki”.
- Fundacja Walki z Korupcją Nawalnego publikuje dokument sugerujący, że ukryty pałac Putina zbudowano za pieniądze popleczników.
- Putin twierdzi, że ani on, ani jego rodzina nie posiadają posiadłości, nazywając film bezpodstawnym.
- Oligarcha Arkadij Rotenberg twierdzi, że kupił nieruchomość, aby stworzyć luksusowy kurort.
- Gazeta Sobiesiednik podważa wersję Rotenberga, wskazując finansistę Jurija Kowalczuka jako faktycznego zarządcę poprzez firmę Binom.
Sporna własność
Władimir Putin publicznie zaprzeczył, jakoby on lub „członkowie jego rodziny” byli właścicielami nieruchomości, twierdząc, że dokument nie zawiera dowodów. Niedługo potem biznesmen Arkadij Rotenberg powiedział w wywiadzie, że kupił obiekt kilka lat wcześniej i zamierza przekształcić go w luksusowy hotel. Tę wersję podważyła później gazeta Sobiesiednik, której śledztwo wskazało finansistę Jurija Kowalczuka jako prawdopodobnego zarządcę poprzez firmę Binom, która widnieje jako właściciel prawny.
Uderzenia w głąb terytorium
Ofiary na plaży pokazują rosnący zasięg ukraińskiej kampanii uderzeń dronami dalekiego zasięgu. Ukraińskie systemy bezzałogowe coraz częściej przenikają w głąb terytorium Rosji, uderzając w miejsca uważane dotąd za odległe od działań wojennych. Tego samego dnia Kijów przeprowadził przetasowania w kierownictwie służb bezpieczeństwa, potwierdzając Rustema Umerowa jako nowego szefa wywiadu zagranicznego.


