Departament Stanu USA opracowuje platformę Freedom.gov, która ma umożliwić użytkownikom w Europie i innych regionach dostęp do treści blokowanych przez ich rządy. Inicjatywa ta budzi kontrowersje, gdyż może dotyczyć nie tylko omijania cenzury politycznej, ale także dostępu do mowy nienawiści czy propagandy ekstremistycznej. Projekt, wspierany przez administrację Donalda Trumpa, staje się nowym punktem zapalnym w relacjach transatlantyckich dotyczących regulacji Internetu.

Portal Freedom.gov

Amerykański rząd buduje witrynę ułatwiającą dostęp do treści blokowanych w Europie i innych częściach świata.

Zintegrowana technologia VPN

Strona ma oferować narzędzia do maskowania lokalizacji użytkownika, co pozwoli ominąć blokady regionalne nakładane przez operatorów.

Kontrowersje wokół treści

Projekt może umożliwić dostęp do mowy nienawiści i propagandy, co jest sprzeczne z surowym prawem Unii Europejskiej.

Amerykański Departament Stanu przygotowuje się do uruchomienia witryny freedom.gov, która ma stać się narzędziem do omijania restrykcji cyfrowych wprowadzanych przez rządy na całym świecie, w tym w Unii Europejskiej. Według doniesień agencji Reuters, portal ma oferować technologię VPN, która ukryje lokalizację internautów i pozwoli im na swobodne przeglądanie zakazanych materiałów. Choć oficjalnie projekt promuje wolność cyfrową, budzi on ogromne zaniepokojenie wśród europejskich regulatorów, obawiających się zalewu dezinformacji i treści radykalnych. Od 2022 roku w Unii Europejskiej obowiązuje akt o usługach cyfrowych (DSA), który nakłada na platformy internetowe rygorystyczne obowiązki w zakresie usuwania mowy nienawiści i nielegalnych treści. Prace nad platformą są już zaawansowane, a domena została zarejestrowana, choć oficjalny debiut podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa nie doszedł do skutku z powodu obaw prawnych. Wewnątrz administracji USA trwa debata nad etycznymi konsekwencjami udostępniania narzędzi, które mogą ułatwić dostęp do propagandy terrorystycznej czy pornografii bez zgody (tzw. revenge porn). Krytycy wskazują, że ruch ten jest bezpośrednim uderzeniem w suwerenność cyfrową Europy i próbą narzucenia amerykańskich standardów wolności słowa, które są znacznie szersze niż te obowiązujące w krajach Rady Europy. „Wolność cyfrowa jest priorytetem, a to obejmuje rozpowszechnianie technologii chroniących prywatność i omijających cenzurę.” — Przedstawiciel Departamentu Stanu Z perspektywy praktycznej, portal może stać się darmową bramką do treści, które obecnie są blokowane geograficznie, w tym transmisji sportowych czy serwisów informacyjnych uznanych za kontrowersyjne. Eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują jednak, że freedom.gov może być wykorzystywany do monitorowania ruchu użytkowników, co stawia pod znakiem zapytania deklarowaną prywatność. Napięcie na linii Waszyngton-Bruksela rośnie, gdyż Unia Europejska konsekwentnie dąży do ograniczenia wpływów wielkich korporacji technologicznych i walki ze szkodliwym kontentem w sieci.Podkreśla się prawo do swobodnej wypowiedzi i ochrony obywateli przed nadmierną kontrolą państwową oraz potencjalną inwigilacją rządu. | Akcentuje się zagrożenia wynikające z braku moderacji treści ekstremistycznych oraz uderzenie w suwerenność i prawo Europy do decydowania o sobie.

Mentioned People

  • Donald Trump — Prezydent USA, którego administracja forsuje projekt Freedom.gov jako walkę z cenzurą.
  • Elon Musk — Przedsiębiorca krytykujący europejskie restrykcje dotyczące wolności słowa w internecie.
  • J.D. Vance — Wiceprezydent USA, zwolennik ograniczenia wpływów europejskich regulacji na amerykańskie firmy.

Sources: 10 articles from 10 sources