Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski zapowiedział wprowadzenie nowych standardów dla oddziałów położniczych. Głównym założeniem reformy jest utrzymanie jedynie tych placówek, które przyjmują minimum dwa porody dziennie. Resort argumentuje, że przy mniejszym obłożeniu personel traci wprawę, co zagraża bezpieczeństwu pacjentek. Planowane zmiany wywołały falę niepokoju w samorządach, szczególnie na Dolnym Śląsku, gdzie zagrożone mogą być oddziały w mniejszych miejscowościach.

Kryterium dwóch porodów

Rząd planuje utrzymać jedynie oddziały realizujące minimum 730 porodów rocznie, co ma zagwarantować odpowiednie doświadczenie personelu.

Zagrożone placówki lokalne

Na Dolnym Śląsku pod znakiem zapytania stanęła przyszłość porodówek w Trzebnicy i Oławie, co budzi sprzeciw lokalnych polityków.

Bezpieczeństwo kontra odległość

Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że koncentracja usług podnosi jakość, podczas gdy krytycy wskazują na ryzyko porodów w drodze do szpitala.

Resort zdrowia przygotowuje się do głębokiej restrukturyzacji sieci oddziałów położniczych w całym kraju. Według zapowiedzi, które sformułował wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, kluczowym wskaźnikiem efektywności i bezpieczeństwa ma stać się liczba 730 porodów rocznie. Oznacza to, że każda placówka powinna przyjmować średnio dwóch noworodków dziennie. Ministerstwo argumentuje, iż zbyt mała liczba zabiegów prowadzi do naturalnej degradacji umiejętności personelu medycznego. W sytuacjach, gdy poród odbywa się raz na kilka dni, lekarze i położne mogą nie być w stanie zareagować optymalnie na nagłe komplikacje ginekologiczne. W ostatnich latach Polska zmaga się z pogłębiającym się kryzysem demograficznym, a liczba urodzeń w 2023 roku była najniższa od zakończenia II wojny światowej, co wymusza rewizję kosztów utrzymania rozproszonej infrastruktury szpitalnej. Dane przedstawione w debacie publicznej wskazują na powagę sytuacji. Tylko na początku 2026 roku decyzję o likwidacji podjęło już 18 placówek. Szczególne emocje reforma budzi na Dolnym Śląsku, gdzie poseł Paweł Hreniak wskazał na potencjalne zagrożenie dla oddziałów w Trzebnicy oraz Oławie. Samorządowcy i pacjentki obawiają się, że likwidacja lokalnych porodówek zmusi kobiety do dalekich podróży w trakcie akcji porodowej, co może skończyć się rozwiązaniem na szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR). „Jeżeli mamy jeden poród na trzy dni, to sprawność personelu naturalnie się pogarsza - nie można zapewnić bezpieczeństwa i właściwej jakości usług.” — Tomasz Maciejewski Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że ostateczna mapa drogowa zmian nie została jeszcze zatwierdzona, a resort szuka rozwiązań, które pogodzą bezpieczeństwo medyczne z dostępnością usług. Porównania do systemów skandynawskich, m.in. Norwegii, mają służyć jako dowód, że koncentracja opieki w większych ośrodkach podnosi standardy leczenia. Jednak dla opozycji i części środowisk lokalnych działania rządu są odbierane jako szukanie oszczędności kosztem bezpieczeństwa rodzin w mniejszych powiatach. 730 — tyle porodów rocznie ma być progiem przetrwania oddziału Potencjalna liczba zamknięć i plany: Zlikwidowane na początku 2026: 18, Zagrożone na Dolnym Śląsku: 2

Podkreśla potrzebę profesjonalizacji i bezpieczeństwa medycznego, wskazując na konieczność reform ze względu na demografię. | Alarmuje o wykluczeniu komunikacyjnym kobiet i likwidacji lokalnej infrastruktury medycznej przez obecny rząd.

Mentioned People

  • Tomasz Maciejewski — Wiceminister zdrowia odpowiedzialny za zapowiedzi reformy sieci oddziałów położniczych.
  • Paweł Hreniak — Poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wojewoda dolnośląski, krytykujący plany zamykania porodówek.

Sources: 12 articles from 8 sources