Prezydent USA Donald Trump publicznie wyraził głębokie niezadowolenie z przebiegu negocjacji z Teheranem, oskarżając irańskie władze o brak konkretnych deklaracji. Choć Donald Trump podkreślił, że nie dąży do otwartego konfliktu zbrojnego, to otwarcie przyznał, iż opcja militarna pozostaje w arsenale amerykańskiej polityki zagranicznej. Równolegle dyplomacja omańska donosi o przełomie, sugerując gotowość Iranu do demontażu zapasów wzbogaconego uranu, co mogłoby oddalić wizję bezpośredniej konfrontacji na Bliskim Wschodzie.

Niezadowolenie Donalda Trumpa

Prezydent USA publicznie skrytykował postępy w rozmowach z Iranem, wskazując na brak gotowości Teheranu do wypowiedzenia kluczowych deklaracji pokojowych.

Możliwy przełom w Omanie

Omański minister spraw zagranicznych ogłosił, że Iran zgodził się na demontaż zapasów wzbogaconego uranu, co może uratować proces dyplomatyczny.

Groźba użycia siły

Donald Trump nie wykluczył interwencji zbrojnej, stwierdzając, że siła militarna jest czasami niezbędna, choć nie jest to rozwiązanie preferowane.

Ewakuacja dyplomatów

USA zezwoliły na wyjazd rodzin personelu dyplomatycznego z Izraela, co jest interpretowane jako krok ostrożnościowy wobec rosnącego ryzyka wojny.

Relacje między Waszyngtonem a Teheranem wkroczyły w fazę krytycznej niepewności pod koniec lutego 2026 roku. Donald Trump, podczas serii wystąpień i konferencji prasowych, surowo ocenił dotychczasowy postęp w rozmowach dyplomatycznych. Amerykański przywódca stwierdził wprost, że nie jest usatysfakcjonowany postawą strony irańskiej, dodając krytycznie, że negocjatorzy Republiki Islamskiej unikają wypowiadania „kluczowych słów”, które pozwoliłyby na trwałe porozumienie. Donald Trump, odwołując się do wieloletniej historii trudnych relacji, zauważył, że USA „bawią się z nimi od 47 lat”, co sugeruje wyczerpywanie się cierpliwości obecnej administracji Białego Domu. Prezydent wyraził opinię, że Iran nie może posiadać zdolności do wzbogacania uranu, gdyż stanowi to bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa globalnego i stabilności regionu. Napięcie potęguje fakt, że amerykańscy urzędnicy publicznie oskarżają Teheran o stosowanie „dyplomacji zakładników” oraz o celowe przedłużanie rozmów w celu zyskania czasu na rozwój programu nuklearnego. W tym samym czasie Stany Zjednoczone zezwoliły na ewakuację rodzin personelu dyplomatycznego z Izraela, co w kręgach analitycznych zostało odebrane jako sygnał przygotowań do możliwej eskalacji. Choć Donald Trump zaznaczył, że „nie chciałby używać armii”, to dodał złowieszczo, że „czasami trzeba to zrobić”. Te słowa natychmiast wywołały poruszenie na światowych giełdach i w stolicach europejskich, które obawiają się destabilizacji całego Bliskiego Wschodu. Od 1979 roku, kiedy to doszło do rewolucji islamskiej w Iranie i zajęcia amerykańskiej ambasady w Teheranie, oba państwa nie utrzymują oficjalnych stosunków dyplomatycznych, a ich relacje opierają się na permanentnym kryzysie i pośrednictwie państw trzecich. Na tle tych wojowniczych deklaracji zarysowała się jednak ścieżka dyplomatyczna prowadzona przez tradycyjnego mediatora – Oman. Minister spraw zagranicznych tego kraju, po spotkaniu z wiceprezydentem USA JD Vance’em, ogłosił niespodziewanie, że „pokój jest w zasięgu ręki”. Według relacji strony omańskiej, Iran miał rzekomo zgodzić się na demontaż swoich zapasów wzbogaconego uranu oraz rezygnację z jego dalszego magazynowania. Byłoby to ustępstwo o charakterze historycznym, biorąc pod uwagę dotychczasową nieustępliwość ajatollahów. Mimo tych optymistycznych doniesień z Maskatu, Donald Trump zachowuje daleko idącą rezerwę, podkreślając, że ostateczna decyzja o akceptacji jakiegokolwiek układu jeszcze nie zapadła. Wewnątrz amerykańskiego gabinetu trwa intensywny spór między jastrzębiami a zwolennikami ostrożniejszego kursu, co odzwierciedla zróżnicowane podejście kluczowych doradców prezydenta do kwestii irańskiej. „I'm not happy with the way they're negotiating. We've been playing with them for 47 years.” (Nie jestem zadowolony z tego, jak oni negocjują. Bawimy się z nimi od 47 lat.) — Donald Trump Sytuację monitoruje również Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, która wzywa Teheran do umożliwienia inspekcji w kluczowych ośrodkach, takich jak Isfahan, gdzie niezależne analizy satelitarne wykazały wzmożoną aktywność. Rynek surowców reaguje nerwowo na te sprzeczne sygnały. Ceny złota utrzymują się na rekordowo wysokich poziomach, co jest wynikiem nie tylko obaw o konflikt, ale także długofalowej strategii banków centralnych, które od 2025 roku intensywnie zwiększają rezerwy kruszcu. Inwestorzy z uwagą śledzą każdy komunikat Białego Domu, wiedząc, że granica między przełomowym paktem a operacją militarną stała się w ostatnich dniach wyjątkowo cienka. Najbliższe dni pokażą, czy omańska mediacja okaże się trwałym fundamentem pod porozumienie, czy jedynie krótkotrwałym epizodem przed nieuniknionym starciem.

Perspektywy mediów: Podkreśla agresywną retorykę Trumpa jako zagrożenie dla pokoju i krytykuje militarystyczny ton administracji, który zagraża wysiłkom dyplomatycznym. Prezentuje postawę prezydenta jako formę skutecznego nacisku, bez którego Iran nigdy nie zdecydowałby się na realne ustępstwa nuklearne.

Mentioned People

  • Donald Trump — Prezydent Stanów Zjednoczonych, główny decydent w kwestii polityki wobec Iranu.
  • JD Vance — Wiceprezydent USA, który spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Omanu w celu omówienia negocjacji.
  • Marco Rubio — Amerykański polityk zaangażowany w mediacje i koordynację działań z rządem Izraela.

Sources: 367 articles from 103 sources