Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa rozgorzała dyskusja na temat przyszłości europejskiego systemu odstraszania nuklearnego. Kanclerz Friedrich Merz oraz wicekanclerz Lars Klingbeil zadeklarowali gotowość do rozmów z Francją na temat ewentualnego rozszerzenia jej potencjału atomowego na całą Europę. Choć propozycje te budzą sceptycyzm części polityków oraz wojskowych, kwestia bezpieczeństwa kontynentu w obliczu mniejszego zaangażowania USA staje się priorytetem dla Niemiec.

Niemiecko-francuski dialog nuklearny

Kanclerz Friedrich Merz oraz wicekanclerz Lars Klingbeil potwierdzili rozmowy z Parayżem o wzmocnieniu odstraszania nuklearnego w Europie.

Sceptycyzm w szeregach armii

Generalny Inspektor Carsten Breuer ostrzega przed zbyt otwartą debatą o broni jądrowej, obawiając się o stabilność sojuszy.

Kryzys zaufania do USA

Debata wynika z obaw o trwałość amerykańskiego parasola ochronnego i konieczność budowy europejskiej autonomii obronnej.

Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa stała się tłem dla przełomowych deklaracji dotyczących architektury obronnej Europy. Niemiecki rząd, reprezentowany przez kanclerza Friedricha Merza oraz wicekanclerza Larsa Klingbeila, potwierdził prowadzenie dialogu z Francją w sprawie wzmocnienia europejskiego odstraszania nuklearnego. Obecnie bezpieczeństwo kontynentu opiera się niemal wyłącznie na nuklearnym odstraszaniu zapewnianym przez Stany Zjednoczone. Jednak rosnąca niepewność co do przyszłego zaangażowania USA w ramach NATO skłania Berlin do poszukiwania alternatywnych rozwiązań wewnątrz struktur europejskich. Wicekanclerz Lars Klingbeil (SPD) bronił zasadności rozmów z Paryżem, podkreślając, że oferta prezydenta Emmanuela Macrona powinna zostać rzetelnie przeanalizowana. Zaznaczył, że dialog ten toczy się „między przyjaciółmi” i ma na celu zwiększenie stabilności regionu. Z kolei kanclerz Merz (CDU) ujawnił, że rozmowy na ten temat prowadzone są na najwyższym szczeblu państwowym. Stanowiska te odzwierciedlają zmianę myślenia w niemieckiej klasie politycznej, która przez dekady traktowała kwestię własnego potencjału nuklearnego jako tabu. Od czasu zakończenia zimnej wojny Niemcy opierały swoje bezpieczeństwo na amerykańskim parasolu nuklearnym w ramach programu Nuclear Sharing, nie posiadając własnej broni masowego rażenia. Wewnątrz Niemiec nie ma jednak pełnej zgody co do kierunku tych zmian. Johann Wadephul, ekspert CDU ds. polityki zagranicznej, wyraził sceptycyzm, argumentując, że na świecie jest już wystarczająca liczba głowic atomowych. Podobnie ostrożne stanowisko zajął Generalny Inspektor Bundeswehry Carsten Breuer, który ostrzegł przed zbyt szeroką publiczną debatą na tak wrażliwe tematy, mogącą wpłynąć na osłabienie wiarygodności istniejącego systemu obronnego. Francja i Wielka Brytania pozostają jedynymi mocarstwami nuklearnymi w Europie, przy czym tylko potencjał francuski jest obecnie rozważany jako ewentualny fundament nowej konstrukcji bezpieczeństwa. „Powiedzieliśmy kilka tygodni temu, że jeśli Francja oferuje nam rozmowy, powinniśmy je prowadzić wśród przyjaciół.” — Lars Klingbeil 2 — kraje w Europie posiadają własną broń atomową Sytuacja pozostaje dynamiczna, a konkretne warunki ewentualnej współpracy nuklearnej między Berlinem a Paryżem nie zostały jeszcze sprecyzowane. Wielu analityków wskazuje, że bariery prawne, finansowe i polityczne mogą uczynić proces tworzenia „europejskiego parasola atomowego” niezwykle długotrwałym i skomplikowanym przedsięwzięciem.

Mentioned People

  • Friedrich Merz — Kanclerz Niemiec, prowadzi rozmowy z Macronem na temat bezpieczeństwa jądrowego.
  • Lars Klingbeil — Wicekanclerz Niemiec, broni idei dialogu z Francją o odstraszaniu nuklearnym.
  • Carsten Breuer — Generalny Inspektor Bundeswehry, studzi entuzjazm wokół debaty nuklearnej.
  • Johann Wadephul — Polityk CDU, sceptyk wobec rozbudowy potencjału atomowego.

Sources: 11 articles from 9 sources