Niemcy zmagają się z masowymi utrudnieniami w transporcie publicznym po rozpoczęciu ogólnokrajowego strajku ostrzegawczego zorganizowanego przez związek zawodowy Ver.di. Protest objął większość krajów związkowych, unieruchamiając autobusy, tramwaje i metro w kluczowych aglomeracjach, takich jak Monachium, Brema czy Berlin. Akcja zbiega się z prestiżowymi meczami Bundesligi, co grozi chaosem komunikacyjnym pod stadionami w Dortmundzie i Monchengladbach, zmuszając władze do apelowania o alternatywne środki transportu.
Masowe utrudnienia w miastach
Ogólnokrajowa akcja protestacyjna unieruchomiła autobusy i tramwaje w większości niemieckich metropolii, powodując ogromne zatory drogowe.
Postulat 35-godzinnego tygodnia
Związek zawodowy Ver.di domaga się skrócenia czasu pracy dla personelu komunikacji miejskiej oraz znaczących podwyżek wynagrodzeń.
Zagrożenie dla kibiców
Strajk zbiega się z meczami Bundesligi, co utrudnia dojazd tysiącom fanów na stadiony w Dortmundzie, Monachium i Monchengladbach.
Niemiecka infrastruktura transportu miejskiego stanęła w obliczu potężnego wyzwania po tym, jak związek zawodowy Ver.di ogłosił ogólnokrajową akcję protestacyjną. Strajk ostrzegawczy sparaliżował komunikację w wielu landach, w tym w Bawarii, Nadrenii Północnej-Westfalii oraz Bremie. Główne postulaty związkowców koncentrują się wokół poprawy warunków pracy, w tym radykalnego skrócenia tygodnia pracy do 35 godzin oraz podwyżek płac realnych, które miałyby zrekompensować inflację. Pracodawcy zrzeszeni w lokalnych związkach transportowych (VdV) alarmują jednak, że ustępstwa finansowe mogą przekroczyć możliwości budżetowe branży, która już teraz zmaga się z niedoborami kadrowymi. Sytuacja jest szczególnie napięta ze względu na kalendarz sportowy. Akcja protestacyjna zbiega się w czasie z hitowymi spotkaniami Bundesligi, w tym meczem Borussii Dortmund z Bayernem Monachium. Pod stadionami spodziewany jest chaos, gdyż tysiące kibiców, zazwyczaj korzystających z transportu publicznego, będzie musiało przesiąść się do samochodów prywatnych lub rowerów. W Nadrenii Północnej-Westfalii w godzinach szczytu popołudniowego odnotowano już korki o łącznej długości blisko 300 kilometrów. Politycy opozycyjnej unii CDU/CSU zaczęli już postulować wprowadzenie ustawowego zakazu strajków w dni meczowe, argumentując to troską o bezpieczeństwo publiczne i sprawność logistyczną kraju. Niemiecki system transportu publicznego opiera się na gęstej sieci połączeń lokalnych, które są kluczowe dla funkcjonowania gospodarki, jednak od lat 90. XX wieku sektor ten podlega ciągłej presji kosztowej i prób Schumacherowskiej restrukturyzacji. Mimo paraliżu, niektóre miejskie przedsiębiorstwa, jak monachijskie MVG, starają się utrzymać minimalną częstotliwość kursowania na wybranych liniach metra i autobusów, korzystając z pracowników niebędących członkami związku. Jednakże większość pasażerów w miastach takich jak Brema czy Norymberga musiała całkowicie zrezygnować z transportu publicznego. Przedstawiciele Ver.di nie wykluczają dalszych eskalacji, jeśli zbliżające się rundy negocjacyjne nie przyniosą przełomu w kwestii odciążenia personelu, który narzeka na chroniczne przemęczenie i nadgodziny. „Diese Streiks sind ein notwendiges Signal, dass die Arbeitsbedingungen im ÖPNV attraktiv werden müssen, damit das System überleben kann.” — Vertreter von Ver.di
Perspektywy mediów: Media liberalne akcentują prawo pracowników do godnych warunków płacowych i wpływ niedofinansowania branży transportowej na jakość usług. Media konserwatywne skupiają się na kosztach gospodarczych strajku, uciążliwości dla obywateli oraz postulatach ograniczenia prawa do protestu.