W czwartek po południu w jednej z miejscowości województwa śląskiego doszło do dramatycznego wypadku. Czteroletni chłopiec wypadł z balkonu mieszkania znajdującego się na trzecim piętrze bloku. Życie dziecka najprawdopodobniej uratowały gęste krzewy tui rosnące bezpośrednio pod budynkiem, które zamortyzowały uderzenie o ziemię. Chłopiec trafił do szpitala w stanie przytomnym, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia.
Upadek z dużej wysokości
Czteroletnie dziecko wypadło z balkonu na trzecim piętrze budynku mieszkalnego w województwie śląskim.
Roślinność uratowała życie
Krzewy tui rosnące pod oknami zamortyzowały upadek, dzięki czemu chłopiec nie odniósł śmiertelnych obrażeń.
Stan zdrowia dziecka
Chłopiec został przewieziony do szpitala w stanie przytomnym; lekarze określają jego stan jako stabilny.
Dochodzenie policji
W chwili wypadku matka dziecka była w domu i była trzeźwa. Trwa ustalanie przyczyn zdarzenia.
W czwartek po południu w województwie śląskim doszło do zdarzenia, które mogło zakończyć się tragicznie. Czteroletni chłopiec wypadł z balkonu mieszkania usytuowanego na trzecim piętrze bloku mieszkalnego. Zdarzenie miało gwałtowny przebieg, jednak dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczności dziecko przeżyło upadek z wysokości kilkunastu metrów. Kluczowym czynnikiem okazały się gęste krzewy tui, posadzone bezpośrednio pod elewacją budynku. Roślinność zadziałała jak naturalny amortyzator, rozpraszając energię uderzenia i chroniąc chłopca przed bezpośrednim kontaktem z twardym podłożem.
wysokość, z której spadło dziecko Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Dziecko zostało przetransportowane do szpitala w stanie przytomnym. Pierwsze badania wykazały, że mimo groźnie wyglądającego incydentu, stan czterolatka jest stabilny, a jego życiu nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo. „Na miejscu pracują policjanci, którzy zabezpieczają ślady i ustalają dokładne okoliczności tego zdarzenia. Dziecko trafiło do szpitala, jego życie nie jest zagrożone” — Katarzyna Mazurek Funkcjonariusze policji pod nadzorem prokuratury rozpoczęli czynności wyjaśniające, mające na celu precyzyjne odtworzenie przebiegu wypadku. Wstępne ustalenia wskazują, że w momencie zdarzenia w mieszkaniu przebywała matka chłopca. Badanie alkomatem wykazało, że kobieta była trzeźwa. Służby sprawdzają teraz, czy opieka nad małoletnim była sprawowana w sposób należyty i czy nie doszło do narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Miejsca wypadków dzieci z wysokości (dane ogólnopolskie za 2023 r.): Okno: 42, Balkon/Taras: 35, Klatka schodowa: 15, Inne: 8 Choć w mediach pojawiły się rozbieżne informacje dotyczące tego, czy dziecko wypadło przez okno, czy z balkonu, policja koncentruje się na zabezpieczeniu materiału dowodowego na miejscu. Tuja rosnąca pod balkonem stała się w tym przypadku barierą ochronną. Wypadki dzieci z wysokości, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim, gdy częściej otwiera się okna i balkony, stanowią poważny problem bezpieczeństwa. Eksperci od lat apelują o montaż odpowiednich zabezpieczeń, takich jak blokady okienne czy barierki na balkonach, które uniemożliwiają małym dzieciom samodzielne otwarcie. Rodzina poszkodowanego chłopca została objęta opieką psychologiczną. Sprawa jest obecnie prowadzona przez wydział do spraw nieletnich, co jest standardową procedurą w tego typu przypadkach. Służby apelują do rodziców o zachowanie szczególnej ostrożności i stosowanie dodatkowych zabezpieczeń w oknach i na balkonach, zwłaszcza w budynkach wielorodzinnych.