Podczas gdy hiszpański Vox pożera własne dzieci w akcie politycznego kanibalizmu, niemiecka AfD staje w obliczu egzystencjalnego zagrożenia ze strony państwa. Europejska prawica wchodzi w fazę, gdzie o jej losie decydują sędziowie, a nie wyborcy.
To nie jest dobry tydzień dla architektów nowej prawicy w Europie. Mechanizmy, które miały wynieść ich do władzy, zaczynają zgrzytać pod naporem wewnętrznych czystek i zewnętrznej presji prawnej. Obserwujemy dwa równoległe procesy rozkładu: jeden sterowany ręcznie przez liderów partyjnych w Madrycie, drugi uruchamiany przez machinę państwową w Hanowerze.
Wspólnym mianownikiem wydarzeń ostatnich 48 godzin jest przejście od walki o głosy do walki o przetrwanie struktur. Polityka przestaje być sztuką przekonywania, a staje się domeną prokuratorów, komisji śledczych i trybunałów konstytucyjnych. Zarówno w Hiszpanii, jak i w Niemczech, demokratyczne procedury stają się polem minowym, na którym eksplodują ambicje lokalnych watażków i strategie krajowych liderów.
Hiszpańska inkwizycja we własnych szeregach. Wydarzenia wewnątrz partii Vox przypominają klasyczny scenariusz rewolucji, która zaczyna zjadać własne dzieci. Wydalenie Javiera Ortegi Smitha, dotychczasowego filaru ugrupowania, to nie jest zwykła roszada personalna. To sygnał, że Santiago Abascal wybrał drogę hermetyzacji, nawet kosztem politycznej spójności.
Oskarżenia, jakie rzuca José Ángel Antelo, mówiąc o „fabryce kłamstw i mistyfikacji”, burzą mit partii jako monolitu ideowego. Konflikt ten, w którym Juan García-Gallardo grozi własnemu ugrupowaniu krokami prawnymi, obnaża fundamentalną słabość formacji antyestablishmentowych: brak zdolności do zarządzania wewnętrznym pluralizmem. Gdy brakuje wroga zewnętrznego, struktura zaczyna implodować.
Równolegle toczy się sprawa influencera Vito Quilesa i dziennikarki Sarah Santaolalli. Decyzja sędzi o odrzuceniu zakazu zbliżania się została natychmiast przekuta przez Quilesa w narrację o niewinności. Jest to cyniczna gra definicjami prawnymi, która jednak skutecznie polaryzuje elektorat, odwracając uwagę od systemowego chaosu w partii.
„La dirección de Vox es una fábrica de mentiras y bulos.” (Kierownictwo Vox to fabryka kłamstw i mistyfikacji.) — José Ángel AnteloNiemiecka demokracja zbrojna. Podczas gdy hiszpańska prawica zajmuje się sama sobą, w Niemczech system polityczny przechodzi do ofensywy. Koalicja SPD i Zielonych w Dolnej Saksonii nie bawi się w półśrodki. Wniosek o zbadanie konstytucyjności AfD to uruchomienie „opcji atomowej” w niemieckim systemie prawnym.
Argumentacja wnioskodawców opiera się na założeniu, że działalność partii uderza w fundamenty wolnościowego porządku. To ryzykowne zagranie. Jeśli Federalny Trybunał Konstytucyjny odrzuci wniosek, AfD otrzyma certyfikat demokratycznej czystości, który będzie nie do podważenia w kampanii wyborczej. Ryzyko porażki procesowej jest realne, a stawka – maksymalna.
Zupełnie inna dynamika panuje w powiecie Spree-Neiße. Tam, w cieniu wielkiej polityki, toczy się walka o fotel landrata. Lokalne struktury CDU i SPD próbują budować „kordon sanitarny”, strasząc izolacją regionu i utratą dotacji unijnych. To strategia oblężonej twierdzy.
Dla wyborców na Łużycach, zmęczonych transformacją energetyczną, argumenty o konstytucyjności mogą brzmieć abstrakcyjnie wobec obietnic ochrony lokalnego przemysłu. Ewentualne zwycięstwo kandydata AfD w tym powiecie byłoby dowodem na to, że administracyjne bariery stawiane w Hanowerze czy Berlinie są nieskuteczne w zderzeniu z realnymi nastrojami społecznymi na wschodzie kraju.
Niemiecka ustawa zasadnicza przewiduje procedurę delegalizacji partii, która dąży do obalenia porządku demokratycznego. Historycznie Trybunał Konstytucyjny rzadko korzystał z tego prawa, czego przykładem była nieudana próba delegalizacji neonazistowskiej NPD w 2003 i 2017 roku.Paraliż jako metoda polityczna. Skutki tej polaryzacji widoczne są w paraliżu decyzyjnym na poziomie regionalnym. W Estremadurze kandydatura Marii Guardioli z PP rozbija się o mur żądań Vox. Spór o politykę imigracyjną i przepisy dotyczące przemocy ze względu na płeć to nie tylko różnica programowa. To próba sił, w której mniejszy partner (Vox) trzyma zakładnika w postaci całego regionu.
Sytuacja ta prowadzi do absurdu, w którym groźba powtórzenia wyborów staje się realnym scenariuszem. W Kastylii i León debata przed wyborami zaplanowanymi na 15 marca zdominowana została przez oskarżenia o tworzenie „kleszczy” (sojuszy taktycznych). Alfonso Fernández Mañueco musi walczyć na dwa fronty: z lewicą Luisa Tudanki i dawnym koalicjantem z prawej strony.
Tymczasem w Berlinie komisja śledcza bada, czy administracja publiczna nie stała się narzędziem politycznym w rękach obecnej władzy. Doniesienia „Süddeutsche Zeitung” o naciskach przy przyznawaniu dotacji na kulturę pokazują drugą stronę medalu. Jeśli urzędnicy łamali dyscyplinę budżetową pod presją polityczną, to oskarżenia o psucie państwa nie mogą być kierowane wyłącznie w stronę populistów.
Krytycy delegalizacji AfD, w tym publicyści „Süddeutsche Zeitung”, słusznie zauważają, że przenoszenie walki politycznej na sale sądowe to miecz obosieczny. Eliminacja konkurencji metodami administracyjnymi może zostać odebrana jako przyznanie się do słabości merytorycznej. Jeśli demokracja musi uciekać się do zakazów, by przetrwać, to czy nadal jest silna siłą swoich argumentów?
Odpowiedź na to pytanie dają działania PSOE, które organizuje transport autobusowy dla sympatyków, by sztucznie podbić frekwencję na wiecach Pedro Sáncheza. To desperacka próba kreowania obrazu poparcia, który niekoniecznie pokrywa się z rzeczywistością. Z drugiej strony, Vox marginalizując ludzi takich jak Ortega Smith, pozbawia się kadr zdolnych do realnego rządzenia.
Perspektywa dla Europy jest niepokojąca. Czeka nas okres, w którym wyniki wyborów będą kwestionowane jeszcze przed ich ogłoszeniem, a legitymacja zwycięzców podważana przez procedury sądowe. W Madrycie prawica sama zaciska sobie pętlę na szyi, w Berlinie pętlę tę splatają jej przeciwnicy. W obu przypadkach ofiarą jest zaufanie do instytucji.
Można zdelegalizować partię polityczną w sądzie, można wyrzucić jej lidera z szeregów, ale nie da się zadekretować zniknięcia gniewu społecznego, który te partie karmi. Ten gniew, pozbawiony reprezentacji, nie wyparuje – znajdzie po prostu inne, prawdopodobnie bardziej radykalne ujście.
15 marca — Data kluczowych wyborów w Kastylii i León, które zdefiniują układ sił na hiszpańskiej prawicy.
„Unsere Demokratie muss wehrhaft gegenüber denjenigen sein, die sie von innen heraus zerstören wollen.” (Nasza demokracja musi być zdolna do obrony przed tymi, którzy chcą ją zniszczyć od wewnątrz.) — Przedstawiciel koalicji
Perspektywy mediów: Media liberalne akcentują autorytaryzm wewnątrz Vox i konieczność prawnej ochrony demokracji przed AfD. Media konserwatywne skupiają się na upolitycznieniu sądów i próbach administracyjnego wyeliminowania konkurencji.