Gdy premier mocarstwa osobiście walczy o głosy w lokalnym okręgu, a lider socjalistów tłumaczy się z zakupu luksusowego pasztetu, widać pęknięcia w fasadzie europejskiej polityki.

Deszcz padający w dzielnicach Longsight i Levenshulme zmywa resztki politycznej pewności siebie brytyjskiej lewicy. To, co dzieje się w Manchesterze, wykracza poza granice lokalnego folkloru wyborczego. Obserwujemy systemowy moment zwrotny, w którym etablissement – od Londynu, przez Stuttgart, aż po Madryt – przechodzi do głębokiej defensywy.

Premier Keir Starmer, zamiast zarządzać państwem z Downing Street, brodzi w błocie okręgu Gorton i Denton. To obraz symboliczny dla kondycji współczesnej władzy wykonawczej w Europie. Rządy nie kreują już rzeczywistości; one desperacko próbują nadążyć za jej rozpadem.

Zarządzanie mikrokryzysem. Hegemonia Partii Pracy w północno-zachodniej Anglii, budowana przez dekady na etosie robotniczym, zderza się z nową arytmetyką polityczną. Zagrożenie jest asymetryczne i nadchodzi z dwóch stron jednocześnie. Z lewej flanki atakuje Partia Zielonych, punktując umiarkowany kurs rządu. Z prawej strony, jak zauważa Bloomberg, do ofensywy przystępuje Reform UK pod wodzą Nigela Farage'a.

Sytuacja w Manchesterze jest papierkiem lakmusowym dla szerszego zjawiska. Lucy Fielder z agencji Reuters używa określenia, że poparcie dla laburzystów „wyparowuje”. 24 lutego — Data publikacji analiz w The Independent i New Statesman wyznacza moment, w którym lokalne wybory uzupełniające urosły do rangi referendum nad przywództwem premiera. Zaangażowanie szefa rządu w kampanię kandydatki Angeliki Stogii to akt politycznej desperacji, a nie demonstracja siły.

Tradycyjne partie robotnicze w Europie Zachodniej, takie jak brytyjska Partia Pracy czy niemiecka SPD, od lat tracą swój żelazny elektorat. Proces ten, zwany pasokizacją (od greckiej partii PASOK), polega na odpływie wyborców do ugrupowań bardziej radykalnych lub populistycznych, co wymusza na liderach ciągłą walkę o polityczne przetrwanie nawet w historycznych bastionach.Podobny mechanizm odrywania się elit od bazy wyborczej obserwujemy w Badenii-Wirtembergii. Andreas Stoch, czołowy polityk SPD, dostarczył idealnego paliwa dla antyestablishmentowych nastrojów. Jego wizyta w placówce Tafel w Bühl, zakończona instruktażem dla szofera w sprawie zakupu francuskich specjałów, to definicja wizerunkowej katastrofy.Instytucjonalna atrofia. Problemem nie jest sam fakt zakupu drogiego jedzenia, lecz porażająca niezdolność do odczytania kontekstu społecznego. Andreas Stoch, tłumacząc się później w „Badische Neueste Nachrichten”, użył sformułowania o „wmaszerowaniu w pułapkę”. „Ich bin da in einen Fettnapf marschiert” (Wmaszerowałem tam wprost w pułapkę/wpadkę.) — Andreas Stoch. Ta „pułapka” to w rzeczywistości przepaść między codziennością beneficjentów pomocy społecznej a stylem życia ich politycznych reprezentantów.

Jeszcze groźniejsze sygnały płyną z Hiszpanii, gdzie kryzys dotyka samego rdzenia aparatu bezpieczeństwa. Dymisja José Ángela Gonzáleza, znanego jako „Jota”, z funkcji dyrektora operacyjnego policji, odsłania strukturalną patologię. Minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska przyznał wprost przed komisją parlamentarną, że protokoły ochrony ofiar zawiodły. „Es evidente que algo falla si la víctima no recurrió a ellos” (To oczywiste, że coś zawodzi, jeśli ofiara nie skorzystała z nich [protokołów].) — Fernando Grande-Marlaska.

Fala dymisji w hiszpańskiej policji – od Alcalá de Henares po Léridę – wskazuje na systemowe przyzwolenie na nadużycia. Przypadek komisarza Antonio José Royo Subíasa, odwołanego po sześciu dniach z powodu wyroku z 2003 roku, dowodzi braku elementarnej weryfikacji kadr. Instytucje, które mają strzec porządku prawnego, same stają się źródłem bezprawia, co podważa zaufanie obywateli do państwa jako gwaranta bezpieczeństwa.Ucieczka do przodu. W obliczu tych kryzysów, reakcją władzy jest uszczelnianie szeregów i agresywna kontrola narracji. W Madrycie prezydent regionu Isabel Díaz Ayuso przeprowadza czystkę w strukturach PP. Dymisja ministra edukacji Emilio Viciany i marginalizacja grupy „Los Pocholos” to próba konsolidacji władzy przed wystąpieniem w Zgromadzeniu Madryckim zaplanowanym na 5 marca.

Ayuso definiuje te działania jako „reorganizację”, odrzucając termin „kryzys”. „No es una crisis, sino una reorganización para fortalecer el proyecto que los madrileños eligieron por mayoría.” (To nie jest kryzys, lecz reorganizacja mająca na celu wzmocnienie projektu, który madrytczycy wybrali większością głosów.) — Isabel Díaz Ayuso Jest to jednak strategia oblężonej twierdzy. Eliminacja wewnętrznej opozycji i promowanie lojalistów, jak Alfonso Serrano, ma na celu zabetonowanie sceny politycznej, a nie rozwiązanie merytorycznych problemów regionu.

Równie niepokojącą formę „obrony” przyjęły niemieckie służby specjalne. Rząd federalny, odpowiadając na interpelację posłanki Martiny Renner, oficjalnie usankcjonował tworzenie przez Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) fałszywych profili w mediach społecznościowych. Ministerstwo kierowane przez Nancy Faeser argumentuje, że jest to niezbędne do walki z ekstremizmem i rosyjską dezinformacją.

Argumentacja rządu w Berlinie opiera się na założeniu, że cel uświęca środki. Jednak, jak zauważa Renner, podszywanie się pod dziennikarzy czy aktywistów podważa zaufanie do całej przestrzeni cyfrowej. Państwo, walcząc z dezinformacją, samo staje się jej producentem. Brak jawności co do skali tych operacji i ich budżetu sprawia, że granica między wywiadem a manipulacją opinią publiczną staje się niebezpiecznie płynna.Kontrargument i perspektywy. Można by argumentować, że opisane działania to dowód na sprawność systemów demokratycznych. W końcu Starmer walczy o każdy głos, Stoch przeprasza, a skompromitowani policjanci w Hiszpanii tracą stanowiska. Czyż nie jest to dowód na to, że mechanizmy kontroli i odpowiedzialności wciąż działają, a media skutecznie patrzą władzy na ręce?

Takie spojrzenie jest jednak powierzchowne. Reakcje te są wymuszone dopiero przez presję zewnętrzną lub groźbę całkowitej kompromitacji. Nie wynikają z wewnętrznych mechanizmów korekcyjnych, lecz ze strachu przed utratą wpływów. Dymisje w hiszpańskiej policji nastąpiły po nagłośnieniu spraw przez media i prawników, a nie w wyniku audytów wewnętrznych. Przeprosiny Stocha pojawiły się dopiero po fali krytyki w internecie.

Przyszłość rysuje się w barwach dalszej polaryzacji i erozji zaufania. Jeśli Partia Pracy przegra w Manchesterze, pozycja Starmera zostanie trwale osłabiona, otwierając drogę populistom z Reform UK. W Niemczech, wybory 8 marca w Badenii-Wirtembergii pokażą, czy wyborcy wybaczą socjaldemokratom ich elitaryzm. W Hiszpanii zaś, konsolidacja władzy przez Ayuso może doprowadzić do zaostrzenia konfliktu z rządem centralnym.

Władza w Europie nie jest dziś silna siłą swoich argumentów, lecz siłą swojej inercji. Politycy tacy jak Starmer czy Ayuso nie tyle rozwiązują problemy, co starają się przetrwać kolejny cykl informacyjny. Prawdziwym wyzwaniem nie jest wygranie wyborów uzupełniających czy uciszenie wewnątrzpartyjnej opozycji, ale odbudowanie zerwanej więzi z rzeczywistością, w której pasztet nie jest najważniejszym tematem dnia.

Perspektywy mediów: Media lewicowe (The Guardian, New Statesman) koncentrują się na moralnych aspektach władzy i konieczności oczyszczenia struktur, widząc w kryzysach szansę na odnowę standardów. Media prawicowe i biznesowe (Reuters, Bloomberg) analizują te wydarzenia przez pryzmat stabilności rządów i szans dla nowych sił politycznych, takich jak Reform UK, na przejęcie elektoratu.