Kiedy prezydent mocarstwa wycenia przyjaźń na podstawie osobistej chemii, a lider walczącego kraju wymienia wiedzę na rakiety, kończy się era abstrakcyjnych sojuszy. Wkraczamy w czas, gdzie bezpieczeństwo jest towarem na sklepowej półce, a walutą są twarde aktywa.
Waluta sentymentu i twarda stal. Ceremonia w Białym Domu, podczas której Donald Trump przekazał pośmiertnie Medal Honoru rodzinie sierżanta Michaela Ollisa, z pozoru była hołdem dla przeszłości. W rzeczywistości zdefiniowała przyszłość relacji polsko-amerykańskich jako wymianę osobistych zobowiązań. Obecność prezydenta Karola Nawrockiego i jego gest nadania Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RP bliskim Amerykanina, który ocalił kapitana Karola Cierpicę w bazie Ghazni, to waluta w politycznym kantorze Trumpa. „Polski wojownik” w narracji Waszyngtonu staje się aktywem, a „wielka przyjaźń” zależy od tego, kto akurat stoi na scenie obok lidera USA.
Misja ISAF w Afganistanie, gdzie w 2013 roku doszło do bohaterskiego czynu Ollisa, była testem bojowym dla NATO. Dziś tamtejsze braterstwo broni przekuwane jest na kapitał polityczny, mający gwarantować bezpieczeństwo wschodniej flanki w oparciu o relacje dwustronne, a nie tylko traktatowe.
Równolegle, na Starym Kontynencie, Emmanuel Macron próbuje sprzedać Europie inną polisę ubezpieczeniową. Francuska oferta rozszerzenia parasola nuklearnego na partnerów unijnych, w tym Polskę, to próba monetyzacji jedynego atomowego arsenału w UE. Wysłanie lotniskowca Charles de Gaulle na Morze Śródziemne ma być dowodem, że oferta Paryża to nie „papierowe gwarancje”, o których z przekąsem wspominają konserwatywni publicyści. Premier Donald Tusk, choć ostrożny, nie odrzuca tej opcji, co świadczy o rosnącej niepewności co do wyłączności amerykańskiego protektoratu.Barter technologiczny w cieniu deficytów. Najbardziej brutalny dowód na urynkowienie bezpieczeństwa płynie jednak z Kijowa. Prezydent Wołodymyr Zełenski, postawiony pod ścianą przez globalne braki amunicji, zmuszony jest do handlu wymiennego z państwami Zatoki Perskiej. Ukraina oferuje Zjednoczonym Emiratom Arabskim i Katarowi unikalne know-how w zwalczaniu irańskich dronów Shahed. W zamian oczekuje nie słów otuchy, lecz deficytowych rakiet do systemów Patriot.
Sytuacja jest krytyczna, gdyż szwajcarskie dostawy Patriotów opóźnią się o pięć lat, a „wojna w Iranie” – jak określa to źródło – drenuje światowe zasoby. Kijów zrozumiał, że w nowej erze nie ma darmowej pomocy. Jest tylko transakcja: technologia za przetrwanie. „La guerra in Iran potrebbe impattare negativamente su nostra difesa.” (Wojna w Iranie może negatywnie wpłynąć na naszą obronę.) — Wołodymyr Zełenski
Tymczasem NATO zabezpiecza swoje cyfrowe tyły, podpisując kontrakt z hiszpańską Telefónicą. Utworzenie centrum innowacji 5G w Hiszpanii to krok w stronę „autonomii strategicznej”. Sojusz chce własnych, bezpiecznych sieci do sterowania dronami i obsługi AR (rozszerzonej rzeczywistości) na polu walki. To sygnał, że Europa próbuje uniezależnić swoją infrastrukturę krytyczną od dostawców zewnętrznych, traktując technologię jako kolejny, twardy filar suwerenności.Cena sprzeciwu i iluzja stabilności. W tym nowym, transakcyjnym porządku, przeszkody usuwa się z bezwzględną skutecznością finansową. Wyrok sędziego Daniela Traynora, nakazujący Greenpeace USA zapłatę 345 milionów dolarów na rzecz Energy Transfer, to egzekucja wykonana portfelem. Spór o rurociąg Dakota Access Pipeline zakończył się werdyktem, który może zlikwidować jedną z największych organizacji ekologicznych w Ameryce.
345 mln $ — kwota odszkodowania grożąca upadłością Greenpeace USA
Korporacje energetyczne, podobnie jak państwa zbrojące się w atom i 5G, nie tolerują zakłóceń. W świecie, gdzie bezpieczeństwo energetyczne jest tożsame z bezpieczeństwem narodowym, aktywizm uznany za „ekosabotaż” kończy się bankructwem. To ostrzeżenie dla każdego, kto spróbuje wejść w drogę wielkim przepływom surowców i kapitału.Perspektywa: Świat bez darmowych obiadów. Sceptycy, tacy jak europoseł Jacek Saryusz-Wolski, mogą twierdzić, że jedyną gwarancją bezpieczeństwa pozostaje potęga USA, a europejskie inicjatywy to fikcja. Jednak rzeczywistość ostatnich 48 godzin przeczy tezie o monolitycznym Zachodzie. Widzimy fragmentację: Polska szuka ciepła przy Trumpie, Francja pręży atomowe muskuły, a Ukraina uprawia dyplomację straganową w Zatoce Perskiej.
Jeśli te tendencje się utrzymają, przyszłość NATO nie będzie opierać się na „jeden za wszystkich”, lecz na sieci dwustronnych kontraktów i technologicznych zależności. Bezpieczeństwo stanie się usługą premium, dostępną dla tych, którzy mają co zaoferować w zamian – czy to bazy wojskowe, unikalną technologię, czy polityczną lojalność wobec konkretnego lidera w Waszyngtonie.
W geopolitycznym lombardzie nie ma miejsca na sentymenty, są tylko zastawy. Kto nie ma czym zapłacić za rakiety lub 5G, ten kończy jak Greenpeace – z rachunkiem nie do spłacenia. Albo jak ofiara bez parasola, gdy nadchodzi deszcz ze wschodu.
SLAPP Force de Frappe
Perspektywy mediów: Lewicowa perspektywa alarmuje, że wyrok na Greenpeace to koniec wolności słowa, a militaryzacja 5G i atomowe ambicje to niebezpieczna eskalacja kosztem dyplomacji. Prawicowa perspektywa widzi w wyroku na Greenpeace przywrócenie porządku prawnego, a w sojuszu z USA i własnym uzbrojeniu jedyną realną zaporę przed Rosją, traktując ofertę Francji z dużą rezerwą.