Gdy fundamenty demokracji zderzają się z duchami przeszłości, systemy reagują usztywnieniem. Od tureckich więzień po irlandzkie place budowy, władza próbuje zabetonować to, co niewygodne.

Więzień, który dyktuje warunki. Osadzony na wyspie İmralı Abdullah Öcalan przerwał milczenie, rzucając wyzwanie tureckiej racji stanu. Założyciel Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), przebywający w odosobnieniu od 1999 roku, wezwał do uchwalenia „ustaw pokojowych”. To nie jest prośba o łaskę, lecz polityczne ultimatum postawione przez człowieka, którego organizacja prowadzi walkę zbrojną od 1984 roku.

Propozycja lidera kurdyjskiej partyzantki zakłada przejście do „demokratycznej integracji” i porzucenie przemocy w zamian za gwarancje legislacyjne. Partia DEM, pośrednicząca w negocjacjach, wskazuje na konieczność reformy samorządowej w południowo-wschodniej Turcji. Stawka jest wysoka: konflikt pochłonął już ponad 40 tysięcy ofiar.

Relacje turecko-kurdyjskie od dekad opierają się na cyklu przemocy i represji. Wszelkie próby rozwiązania kwestii kurdyjskiej, w tym tzw. proces z Oslo czy rozmowy z lat 2013-2015, kończyły się fiaskiem i powrotem do działań militarnych, często z powodu braku trwałego umocowania prawnego ustaleń.

Ankara stoi przed dylematem: zignorować apel „terrorysty” czy zaryzykować sojusz z wrogiem w obliczu niestabilności w Syrii i Iraku. Öcalan rozumie, że bez „solidnych gwarancji” każdy rozejm będzie kruchy. Jego postulat obnaża słabość państwa, które potrafi więzić lidera przez 27 lat, ale nie potrafi rozwiązać problemu, który ten lider reprezentuje.

40 000 ofiar — szacunkowa liczba zabitych w konflikcie turecko-kurdyjskim od 1984 rokuNadzór totalny i jego koszty. Podczas gdy Turcja zmaga się z fizyczną przemocą, Wielka Brytania testuje granice przemocy cyfrowej. Sprawa Vincenta Kearneya, byłego korespondenta BBC, ujawniła mechanizmy działania brytyjskiego aparatu bezpieczeństwa. MI5 oraz policja z Irlandii Północnej przez osiem lat inwigilowały dziennikarza, traktując go de facto jak podejrzanego o terroryzm.

Skala nadużyć poraża precyzją. W samym tylko 2013 roku służby przechowały dane o 1580 połączeniach i wiadomościach Kearneya w ciągu dwóch tygodni. Celem było ujawnienie źródeł dziennikarskich, a narzędziem – przepisy antyterrorystyczne. Prawnik Jude Bunting nazwał to „długą i konsekwentną kampanią bezprawnej ingerencji”.

„„The concessions made reveal repeated and consistent illegality on the part of multiple public authorities over a period of many years. This was taking place on an almost annual basis between 2006 and 2014 while I worked as a correspondent for BBC Northern Ireland.”” (Ujawnione ustępstwa pokazują powtarzające się i konsekwentne bezprawie ze strony wielu organów publicznych przez okres wielu lat. To miało miejsce niemal corocznie między 2006 a 2014 rokiem, gdy pracowałem jako korespondent BBC Northern Ireland.) — Vincent Kearney

Proces przed Trybunałem Władz Śledczych w Londynie toczy się częściowo za zamkniętymi drzwiami. To paradoks: sąd badający tajne nadużycia sam musi działać w cieniu. Państwo brytyjskie przyznało się do błędów, ale dopiero pod presją pozwu. Mechanizm „bezpieczeństwa narodowego” po raz kolejny posłużył do erozji fundamentów wolności prasy, tworząc efekt mrożący dla potencjalnych informatorów.Betonowanie pamięci i centralizacja zysków. Konflikt między władzą a obywatelem przenosi się również na grunt lokalny i historyczny. W irlandzkim Cork deweloper Estuary View Enterprises uzyskał zgodę na budowę 140 apartamentów na terenie dawnego domu dla matek i dzieci w Bessborough. Decyzja zapadła mimo, że w nieoznaczonych grobach spoczywają tam setki dzieci.

Według ustaleń Komisji Śledczej, w placówce zmarło 923 dzieci, a lokalizacja ciał większości z nich pozostaje nieznana. Zgoda na budowę, obwarowana co prawda 70 warunkami i nadzorem archeologicznym, jest zwycięstwem pragmatyzmu nad pamięcią. Planowane udogodnienia, takie jak przestrzeń coworkingowa, mają powstać w miejscu systemowej traumy.

Równolegle w Niemczech toczy się walka o finansową suwerenność miast. Burmistrz Monachium, Dieter Reiter, zapowiedział skargę konstytucyjną przeciwko landowi Bawaria. Spór dotyczy zakazu pobierania tzw. podatku od noclegów, który mógłby przynieść miastu ponad 100 milionów euro rocznie.

Władze landowe w 2023 roku zmieniły prawo, by zablokować inicjatywę rady miejskiej. Monachium, powołując się na przykłady Berlina czy Hamburga, walczy o prawo do samostanowienia finansowego. W obu przypadkach – irlandzkim i niemieckim – lokalna wrażliwość lub potrzeba zderza się z nadrzędną decyzją administracyjną, która narzuca własne reguły gry.

Szacowane roczne wpływy z podatku turystycznego: Monachium (potencjalne): 100Złudzenie kontroli. Zwolennicy silnej ręki argumentują, że nadrzędny interes państwa wymaga ofiar. Bez inwigilacji MI5 terroryzm rozlałby się po ulicach Londynu. Bez nowych inwestycji w Cork kryzys mieszkaniowy będzie się pogłębiał. Bez centralnej kontroli podatkowej w Bawarii zapanuje chaos fiskalny. To logika inżyniera, który wierzy, że system można zaprojektować idealnie, ignorując czynnik ludzki i historyczny.

Jednak przypadek fermy w Ohio stanowi brutalne memento dla technokratów. Nowoczesny system wentylacji, mający optymalizować hodowlę, podczas pożaru zadziałał jak komin, zabijając 6 tysięcy świń. Wiatr o prędkości 35 mil na godzinę wykorzystał kanały technologiczne, by zniszczyć obiekt. To metafora systemów politycznych: im bardziej są domknięte i „wydajne”, tym bardziej katastrofalne skutki przynosi ich awaria.

Próba zabetonowania grobów w Irlandii czy uciszenia dziennikarzy w Wielkiej Brytanii to działanie na krótką metę. Abdullah Öcalan z więzienia przypomina, że nierozwiązane konflikty wracają ze zdwojoną siłą. Duchy przeszłości, czy to w postaci politycznych postulatów, czy pozwów sądowych, zawsze znajdą szczelinę w murze.

Prawdziwa stabilność nie wynika z siły betonu wylanego na groby ani z liczby podsłuchanych rozmów. Wynika z umiejętności włączenia tego, co wyparte, w ramy systemu prawnego. Dopóki państwa będą traktować pamięć i prywatność jak przeszkody do usunięcia, dopóty będą budować konstrukcje podatne na pierwszy silniejszy podmuch wiatru.