Globalny łańcuch dostaw zderza się ze ścianą ludzkich i technicznych ograniczeń. Od niemieckich torów po włoskie ulice, rynek brutalnie weryfikuje rzeczywiste koszty usług.

Oferta płacowa na poziomie 10 tysięcy złotych netto nie wystarcza, by znaleźć chętnego do prowadzenia ciężarówki. To nie błąd w ogłoszeniu, lecz rynkowy sygnał ostrzegawczy o sile syreny alarmowej.

Paradoks polskiego transportu, gdzie wysokie zarobki przegrywają z brakiem dostępu do toalety, obnaża fundamentalny błąd w wycenie współczesnej gospodarki. Teza jest jasna: kończy się epoka wzrostu opartego na zaniżaniu kosztów pracy i eksploatacji przestarzałej infrastruktury.

Księgowość kontra rzeczywistość. Niemiecki przewoźnik DB Cargo właśnie przyznał, że stary model przemysłowy zbankrutował. Prezes Bernhard Osburg ogłosił likwidację 6200 etatów, co stanowi 44% personelu w samych Niemczech. Cięcia obejmą administrację, planowanie i sprzedaż, a celem jest osiągnięcie mitycznych „czarnych zer” do 2026 roku.

Decyzja ta wynika z faktu, że tradycyjny popyt ze strony przemysłu stalowego i chemicznego systematycznie maleje. DB Cargo próbuje ratować się ucieczką w skalę europejską, redukując zatrudnienie do docelowych 8000 pracowników. To chłodna kalkulacja: firma od dekady generuje straty, a kroplówka od państwa, kwestionowana przez Komisję Europejską, musi zostać odłączona.

Tymczasem w Polsce branża transportowa zderza się z barierą demograficzną i socjalną. Średnia wieku kierowcy przekracza 50 lat. Młodzi ludzie odrzucają ten zawód nie z powodu płac, lecz warunków urągających godności.

Znana w branży Iwona Blecharczyk punktuje to z brutalną precyzją: „You pay for the toilet, you pay for the shower, you pay for everything” (Płacisz za toaletę, płacisz za prysznic, płacisz za wszystko) — Iwona Blecharczyk. Kierowca płaci za podstawowe potrzeby fizjologiczne, żyjąc w kabinie pod presją tachografu. Rynek pracy wysyła jasny komunikat: cena transportu musi wzrosnąć, aby pokryć koszty cywilizowanych warunków sanitarnych.

Redukcja etatów w DB Cargo (Niemcy): Stan obecny: 14000, Planowana redukcja: 6200, Stan docelowy: 7800

Prokurator wycenia dostawę. Tam, gdzie rynek zawodzi w wycenie godności, wkracza prokurator. Włoski wymiar sprawiedliwości nałożył na oddział Deliveroo kontrolę sądową, ujawniając mechanizm caporalato. Śledczy ustalili, że 20 tysięcy kurierów pracowało za stawki rzędu 3,77 euro za dostawę.

To kwota o 90% niższa od progu ubóstwa. Prokuratura w Mediolanie nie zatrzymuje się na pośredniku. Żąda dokumentacji od gigantów takich jak McDonald's, Burger King czy Esselunga. To precedens, który uderza w fundament „taniej dostawy”.

Model biznesowy oparty na pracy po 13 godzin dziennie bez ubezpieczenia zostaje uznany za przestępstwo, a nie innowację. Firmy będą musiały zrewidować swoje cenniki, uwzględniając realny koszt pracy człowieka, a nie tylko algorytmu.

Włochy od 2016 roku systematycznie zaostrzają przepisy wymierzone w wyzysk pracowniczy. Rozszerzenie odpowiedzialności karnej na firmy zlecające usługi podmiotom stosującym wyzysk zmienia układ sił w całej gospodarce platformowej.

Fizyczne ograniczenia chmury. Złudzenie nieskończonych zasobów kończy się także w infrastrukturze energetycznej i cyfrowej. Energa Operator w 2025 roku wydała warunki przyłączenia dla 2,5 GW nowych mocy OZE. To wzrost o 190% względem roku 2023.

Prezes Robert Świerzyński zapowiada inwestycje rzędu 40 miliardów złotych do 2035 roku. Sieć dystrybucyjna, projektowana dekady temu, musi przyjąć energię z tysięcy rozproszonych źródeł. Nie da się tego zrobić „optymalizacją” – trzeba położyć kable.

Podobna weryfikacja dotyka cyfrowych gigantów. Japońska komisja ds. konkurencji przeprowadziła rewizję w biurach Microsoft Japan. Śledczy badają, czy koncern nie blokował konkurencji na platformie Azure.

Nawet w wirtualnej chmurze, gdzie rywalizują trzy amerykańskie podmioty, regulatorzy stawiają granice monopolom. Japonia, trzecia gospodarka świata, pokazuje, że dominacja technologiczna nie zwalnia z reguł gry rynkowej.

40 mld zł — plan inwestycyjny Energa Operator do 2035 roku

Koszty, których nie da się ukryć. Można argumentować, że automatyzacja i cyfryzacja zniwelują rosnące koszty pracy i infrastruktury. Zwolennicy tego poglądu wskażą na plany DB Cargo, które chce „zintegrować procesy cyfrowe” na poziomie europejskim, czy na rozwój magazynów energii (ponad 3,3 GW mocy przyłączeniowej w Energa).

Technologia ma rzekomo pozwolić na zrobienie „więcej za mniej”. Jednak ten argument pomija fizyczną naturę problemu. Żaden algorytm nie zastąpi toalety dla kierowcy, a sztuczna inteligencja nie prześle prądu bez miedzianego kabla.

Cyfryzacja w DB Cargo wiąże się z bolesną redukcją żywych ludzi, a nie z bezbolesnym wzrostem wydajności. Technologia przesuwa koszty, ale ich nie likwiduje – co widać w konieczności wydania 40 miliardów złotych przez Energę na samą modernizację sieci.

Stoimy u progu wielkiego urealnienia cen. Tani kurier, darmowa autostrada i dotowana kolej odchodzą do lamusa. Za „czarne zera” w bilansach spółek zapłacimy wszyscy – w wyższych cenach usług i towarów.

Prezes Osburg tnie etaty, by ratować firmę, a prokuratorzy w Mediolanie pozywają korporacje, by ratować ludzi. W obu przypadkach wniosek jest ten sam: darmowy lunch w globalnej gospodarce właśnie został odwołany.

Perspektywy mediów: Media lewicowe mogą interpretować działania włoskiej prokuratury i kryzys w transporcie jako dowód na konieczność silniejszej interwencji państwa w rynek pracy i ochronę socjalną. Media wolnorynkowe skupią się prawdopodobnie na konieczności restrukturyzacji DB Cargo jako niezbędnym kroku do przywrócenia rentowności, pomijając społeczne koszty zwolnień.